17-05-2019 eKurier | Kurier Plus
55 lat STK – zamek

Gniazdo kultury

Gniazdo kultury
Zamek Książąt Pomorskich z lotu ptaka. Czerwoną plamką na wschodnim skrzydle oznaczono siedzibę Szczecińskiego Towarzystwa Kultury.

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Zamek Książąt Pomorskich, siedziba dynastii słowiańskich, Gryfitów, władających księstwem pomorskim do 1637 roku – uznany został za drugie po Wawelu pod względem wielkości zamczysko w Polsce. Do końca XVII wieku był twierdzą szwedzką, a przez kolejne bez mała 250 lat – siedzibą administracji pruskiej. Po II wojnie światowej ów zamek stał się przede wszystkim gniazdem polskiej kultury.

Od 55 lat na zamku działa Szczecińskie Towarzystwo Kultury. Zręby polskiego Szczecina powstawały w pierwszej powojennej dekadzie, ewoluując od enklawy wielkopolskich pionierów i przesiedleńców z Kresów, do dynamicznie rozwijającego się portu, z fabrykami i stoczniami, z ludnościową mieszanką o najniższej średniej wieku i najwyższym przyroście naturalnym w kraju. Najbardziej różnorodna społeczność Polski szybko się integrowała. Szczecinianie byli dumni z najbardziej zielonego miasta w Polsce, różnojęzycznego gwaru na ulicach wciąż wyszczerbionego wojną miasta, z najszybciej rozwijającego się portu Bałtyku, no i najbardziej wysuniętego na zachód skrawka kraju.

Tu był dziki zachód, pełen bojków, cinkciarzy i mewek… Ale z drugiej strony powstały pierwsze wyższe uczelnie w dziejach Szczecina: Szkoła Inżynierska i Akademia Medyczna. Niestety, z tęsknym drżeniem serc oczekiwana nad Odrą misja profesorów Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie zatrzymała się na nocleg w Toruniu, i tam już została jako Uniwersytet Mikołaja Kopernika. Natomiast dotarł do Szczecina i w pełni kluczowe położenie miasta docenił prof. Eugeniusz Kwiatkowski, budowniczy Gdyni oraz COP-u, a po wojnie twórca wielkiego planu rozwoju transportu, zwłaszcza portów. Notabene to on wymyślił przekop mierzei wiślanej. W mieście powstały konsulaty państw morskich z francuskim na czele. Szczecin zaczął być modny, więc przyjechali tu znani pisarze, K.I. Gałczyński oraz J. Andrzejewski. Wtedy już działa świetlica artystów, rysują się plany odbudowy zamku.

W 1948 roku na zamówienie Stalina bezpieka spreparowała wielką „aferę Robineau”, która podcięła skrzydła dynamicznie rozwijającemu się grodowi Gryfa, godząc przede wszystkim w środowisko inteligenckie.

Przebudzenie

Dopiero Październik ’

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 17-05-2019



Image
W styczniu 2007 roku w Książnicy Szczecińskiej gościł Dalajlama XIV. Na zdjęciu duchowy przywódca Tybetu obok dyrektora Książnicy Pomorskiej Stanisława Krzywickiego