17-05-2019 eKurier | Kurier Plus
Upamiętnią ofiary katastrofy trawlera „Brda”

Ratunek był blisko…

Ratunek był blisko…
Leżący na burcie wrak „Brdy” po zatonięciu w duńskim porcie Hanstholm. Zdjęcie pochodzi z książki Henryka Mąki pt. „Kapitan schodzi ostatni” (z 1979 r.). Fot. Wikipedia

Elżbieta KUBOWSKA

W szczecińskiej kaplicy morskiej upamiętniono dotychczas sześć tragicznych wydarzeń na morzach i oceanach. Są tu tablice poświęcone ofiarom katastrof: promu „Jan Heweliusz”, tankowca „Athenian Venture”, masowca „Kronos” oraz lugrotrawlerów „Czubatka”, „Cyranka” i „Mazurek”. Teraz przybędzie kolejna. Upamiętni 11 rybaków, którzy zginęli w wyniku katastrofy trawlera „Brda”. Zatonął on 10 stycznia 1975 r. w duńskim porcie Hanstholm.

To był parowy rybacki trawler burtowy typu B10, zbudowany w połowie lat 50. XX wieku w Stoczni Gdańskiej dla gdyńskiego „Dalmoru”. Mógł być opalany węglem lub mazutem. Trawlerów w tej serii powstało 21, ale tylko eksploatacja „Brdy” zakończyła się tragicznie. Statek miał nieco ponad 59 m długości i 9 m szerokości. Przeznaczony był dla 28-29-osobowej załogi.

Trawlery typu B10 często pracowały na Morzu Północnym. „Brda” (oznaka rybacka GDY-261) po raz ostatni wypłynęła na łowisko pod koniec 1974 r. – w sylwestra po południu – z duńskiego portu Hanstholm, na północy Półwyspu Jutlandzkiego. To niewielkie miasteczko, znane m.in. ze zbudowanej tam pierwszej latarni morskiej w Danii.

Na pokładzie „Brdy” było 27 osób. Jak wynika z relacji, po kilku dniach na zapalenie ucha środkowego zachorował pierwszy oficer. Chory był także radiooficer. Próby leczenia na statku nie przyniosły skutku. Kapitan Andrzej Zieliński otrzymał polecenie (przez radio) zawinięcia do portu i przekazania chorującego na ląd. Statek dotarł w pobliże portu Hanstholm wieczorem. Mimo wysokiego stanu morza, kapitan zdecydował się na wpłynięcie. Podczas tej próby trawler został zniesiony przez prąd na lewo od toru wodnego w stronę główki falochronu i uderzył o dno. To doprowadziło do uszkodzenia steru i jego zablokowania. Kapitan rzucił obie kotwice, ale nie jednocześnie, co miało znaczenie ze względu na upływ czasu.

Do tragedii doszło w nocy z 9 na 10 stycznia 1975 r. Sztormująca „Brda” zerwała się najpierw z jednej, później z drugiej kotwicy. Kapitan nie zdecydował się na ratowanie sytuacji manewrami maszyną. Trawler zdryfował rufą na

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 17-05-2019



Image
Tablica autorstwa Zdzisława Sobierajskiego przy falochronie w Hanstholm przypomina o tragedii „Brdy”. Fot. Piotr OWCZARSKI
Image
Fot. Piotr OWCZARSKI
Image
Pamiątkowe zdjęcie z uroczystości w Hanstholm, która się odbyła prawie 9 lat temu. Fot. Piotr OWCZARSKI