19-07-2019 eKurier | Kurier Plus
Poszło o kanalizację, a wylało się dużo goryczy
Zabrakło dobrej woli?
Maria PIZNAL
Pacholęta to niewielka wieś w gminie Widuchowa; „42 domy i 101 dusz" - tak w wielkim skrócie podczas niedawnego festynu zaprezentowała swoją miejscowość Maria Markowicz, niekwestionowana liderka lokalnej społeczności. Tradycyjnie, festyn przygotowano dla wielu osób. Wieś się zmobilizowała, gorzej było - zdaniem mieszkańców - w przypadku gospodarza widuchowskiej gminy. Ten i ów mówi, że pani wójt jest nieprzychylna ich wiosce.
Dwie ważne daty
Mieszkańcy Pacholąt to w większości rodziny osadników, którzy przybyli tutaj po II wojnie światowej - Kresowiaków.
- W życiu wsi są dwie ważne daty, 11 listopada i 24 czerwca - mówi ks. Robert Gołębiowski, dziekan dekanatu Banie i proboszcz parafii w Lubiczu, której częścią są Pacholęta. - Pierwsza z nich to nie tylko święto narodowe, ale także bolesne wspomnienie dla większości mieszkańców wsi, dotyczące ich rodzinnych stron. Wywodzą się oni z tarnopolskiego z dwóch miejscowości: Milno i Gontowa, gdzie 11 listopada 1944 roku bandy UPA dokonały eksterminacji Polaków. Druga data związana jest z uroczystością odpustową ku czci św. Jana Chrzciciela, patrona miejscowego kościoła. Od kilku lat obchody mają dodatkową artystyczną oprawę, bowiem we wsi wskrzeszono ludowy zespół śpiewaczy, który działał tu w latach 50. ubiegłego wieku i założono Macierzankę.
Obydwa wydarzenia organizowane są z wielkim rozmachem. Do Pacholąt przyjeżdża wówczas ponad setka gości, w tym sporo osób znanych ze sceny artystycznej, społecznej, politycznej, nie tylko lokalnej. Gościnność mieszkańców wsi jest szczera i serdeczna. Imprezy są ogólnie dostępne, a ich uczestnicy podejmowani są po królewsku. Jak to się udaje, kiedy przyjezdnych jest więcej niż miejscowych?
- To jest jedna wielka wspaniała rodzina ośnym - wyjaśnia ks. Robert Gołębiowski. - To co jest ważne w przypadku Pacholąt, to jest niesamowita kultura i styl wychowania dzieci w duchu patriotyzmu, miłości do ojczyzny, tradycji i zwyczajów. Budujące jest to, że przy okazji tych wydarzeń mobilizuje się cała wioska.
Tegoroczna czerwcowa impreza była kolejnym sprawdzianem takiej mobilizacji. Wieś zdała go celująco, gorzej było - zdaniem mieszkańców - w przypadku gospodarza widuchowskiej gminy.
Świetlicę zamknęli tuż przed imprezą
- Tradycyjnie, festyn przygotowaliśmy dla wielu osób - mówi Czesław Głowacki,
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 19-07-2019