19-07-2019 eKurier | Kurier Plus
Szczecińska scena dramatyczna 2018/2019
Wracaj z piekła!
Artur Daniel LISKOWACKI
Wyjątkowo długo - bo zakończył się dopiero pod koniec czerwca - trwał w tym roku sezon w teatrach dramatycznych Szczecina. I nie był to koniec - wbrew pozorom i w zgodzie z porą roku - letni, leniwie przedwakacyjny, a przeciwnie - tu akurat w zgodzie z tendencją klimatyczną - gorący, zaakcentowany już nie tylko mocno kropką, ale i prawdziwym wykrzyknikiem.
Bo właśnie takie - ostre w wymowie, prawie wykrzyczane - były dwie ostatnie premiery sezonu: „Oni" w Teatrze Polskim i „Czarownice z Salem" w Teatrze Współczesnym.
Trzeba zresztą powiedzieć, że choć znane są różnice programowe i repertuarowe między obu teatrami, zakodowane w ich odrębności od lat, sezon 2018/2019 zapisze się w ich dorobku, ich obu właśnie, jako czas ważkich, prawdziwie dramatycznych wypowiedzi na temat naszej współczesności.
Do tego rodzaju rozmowy z widzem przyzwyczaił nas przez lata zwłaszcza Współczesny, tym ciekawiej więc, że ostatnio dołącza do niego w tej mierze Polski, wzbogacając swój lżejszy, rozrywkowy repertuar tonacją i refleksją serio.
A trzeba tu przypomnieć, że nie było o to łatwo, jako że czas nie jest dla Teatru Polskiego łatwy. Trwa jego podzielona na etapy i zakrojona na szeroką skalę przebudowa, w związku z czym przyszło mu się pożegnać ze swą sceną przy ul. Swarożyca (a także z innymi scenami tego budynku: Małą oraz kabaretową, w której gospodarzył Czarny Kot Rudy).
Ostatnią premierą na scenie przy Swarożyca - nim zmieni ona po przebudowie funkcję, stając się sceną… kameralną - był jesienią 2018 „Zamek z piasku" wg „Skiza" Gabrieli Zapolskiej, autorskie przedstawienie Andrzeja Zaorskiego. Co się zowie autorskie, bo wystąpił w nim w roli podwójnej, potrójnej, ba! poczwórnej (w końcu skiz to gra dla czworga). Po pierwsze jako autor scenicznej przeróbki, po drugie - jej reżyser, po trzecie - aktor (epizod kamerdynera - bardzo smaczny i dopracowany w detalu), a po czwarte - autor tekstów piosenek. Zabawnych, pikantnych i… symboliczno-dramatycznych. Jako że „Zamek z piasku" stał się w jego wersji komediowym musicalem z ambicjami narodowej tragedii.
Niestety, ambitna próba stworzenia atrakcyjnej, dowcipnej, a zarazem
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 19-07-2019