31-07-2019 eKurier | Kurier Plus
Z PRAWA I Z LEWA
Na przykład Krzaklewski
Trwają znów przedwyborcze harce i korowody. Zawsze, to znaczy przy okazji każdych kolejnych wyborów, tak się dzieje i mógłby ktoś rezolutnie zauważyć, że powinniśmy się już przyzwyczaić.
A jednak nie. Media, bo w tej sprawie to one mają decydujący głos i nadają ton, traktują sytuację jakby to wszystko wydarzało się pierwszy raz i jakbyśmy żadnych wcześniejszych doświadczeń tego rodzaju nie mieli.
Na przykład wszyscy nabijają się z PSL i powtarzają szyderczą formułkę, że zawiązuje koalicję samo ze sobą. Uwaga ta niezbyt odpowiada prawdzie, ale brzmi fajnie, toteż od ciągłych powtórek publiczność w to uwierzyła. Podobnie jak w inne powiedzonko, że PSL jest partią obrotową i chętnie zwiąże się z tym, kto wybory wygrał. To przykra (dla PSL-u) konsekwencja jednej chwili z dawnych lat, kiedy Waldemar Pawlak postanowił błysnąć dowcipem i oznajmił:
- Nie wiem, kto wygra wybory, ale na pewno będzie to nasz koalicjant.
No i tak się ładnie bon mottem popisał, że błyszczał z nim przez pół dnia albo półtora, a po latach z dowcipu został tylko cynizm i przylgnęło jak słoma do butów.
* * *
Jeden raz coś palnie i ciągnie się to za nim przez
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 31-07-2019