16-08-2019 eKurier | Sport
RZUT Z AUTU

Nie opiekujcie się Leonem

Sympatycy Kabaretu Starszych Panów usłyszą w powyższym tytule, być może, echo ostatniego z „Wieczorów" Przybory i Wasowskiego: „Zaopiekujcie się Leonem". Ale że było to dawno, dawno temu, bo w roku 1966, tych, co usłyszą, jest dziś pewnie mniej niż więcej. Z drugiej strony, trwający od kilkunastu lat renesans tegoż Kabaretu sprawił, że kochają go i młodzi.

Napiszę jednak, o czym był ów ostatni program. Pan A i Pan B wyjeżdżali w długą podróż - rozstając się z nami, widzami - ale zostawiali w swoim mieszkaniu mysz o imieniu Leon. I prosili nas, widzów, byśmy się Leonem, pod ich nieobecność, zaopiekowali.

A teraz ad rem, czyli do rzeczy. Jakieś pięć, może cztery lata temu rzuciłem w tej rubryce felietonem „Leon i jego dzieci", bawiąc się popularnym powiedzonkiem i nawiązując do trwającej ówcześnie dyskusji, czy kubański siatkarz Wilfredo Leon może grać w reprezentacji Polski.

Byłem oczywiście za, choć dla wielu ta oczywistość nie była wtedy oczywista. I dziś na forach odezwie się czasem jakiś dureń z tradycyjnym hasłem

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 16-08-2019