30-08-2019 eKurier | Kurier Plus
1 września 1939

Kto wywołał II wojnę światową, Polacy?

Kto wywołał II wojnę światową, Polacy?
Fot. Wikipedia

Wojciech LIZAK

Głos w tej sprawie całkiem niedawno zabrał wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak. Dał wyraz swojej niewyszukanej erudycji, prawiąc: „Na początku było złe słowo Polaka przeciwko innemu narodowi…”. Słuchając kolejnych fraz wystąpienia, człowieka ogarnia zwyczajny smutek. Bo to Polacy, używając „złych słów”, sprowokowali 1 września 1939 r. i są współwinni, może nie tak na fest, ale w jakimś niedużym procencie. Jak tu się nie zafrasować kondycją intelektualną rzeczonego?

Mało tego. Gdański magistrat odtrąbił wszem i wobec, że 1 września 2019 r. o godz. 15 ruszy marsz życia, radosny pochód pod Bramę Zieloną, a tam występy, tańce i spożycie.

W psychologii funkcjonuje kategoria „trauma dzieci Holokaustu”. Już nie bezpośrednich ofiar, ale kolejnego pokolenia. W skrajnych przypadkach intensywne przeżywanie wymagało interwencji specjalistów. Nikt jeszcze nie użył terminu „trauma dziecka obozu koncentracyjnego”. Pojęcie szersze od pierwszego, bo obejmuje wszystkie dzieci, które urodziły się z ocalałych więźniów obozów zagłady. W pierwszym szeregu zawsze będą stały dzieci, które w nich się urodziły.

Koszmary z trupio bladymi austriackimi esesmanami, nadzorującymi wynoszenie urobku w kamieniołomach. Pochód śmierci. Zawsze gotowi zrzucić kolejnego więźnia, gdy osłabł.

Krzyk budzącego się, zlanego potem dziecka. Odganiającego duszące je esesmańskie mary. Pierwsza myśl: dlaczego Niemcy chcieli pozbawić mnie prawa do istnienia, polując na życie ojca? Westchnienie ulgi: przeżył, więc jestem. A reszta? Niepoliczalna armia nienarodzonych, bez tego szczęścia.

Kto dał prawo p. Grzelakowi do wchodzenia w swoich prymitywnych buciskach w dziecięce traumy? Gdzie nabył tej toporności? Trupio blada mundurowa zmora wróciła, wrzeszcząc z upiornym śmiechem: wyrzekł ojciec to „złe słowo” przeciwko Niemcom i dlatego musiał zaliczyć Dachau, Mauthausen-Gusen.

A ten radosny „marsz życia” w Gdańsku? Na pamiątkę marszu śmierci w kamieniołomach?

P. Grzelak zaliczył mojego ojca do współwinnych wybuchu II wojny światowej. Odkrył nieznane dotąd pole, na którym kolejny raz będzie zamieniać się ofiary w winowajców. Prekursor. Dlaczego uchodzi mu to na sucho?

* * *

We wczesnym PRL sprawa była jasna: odpowiedzialni byli Niemcy. Mieli oni twarz wehrmachtowców wyłamujących graniczne szlabany. Zamiennie używano „niemieccy faszyści”, w odróżnieniu od włoskich, i „hitlerowcy”. Wizerunek też był ikoniczny: wrzeszczący Hitler i bałwochwalczo wielbiące go miliony Niemców.

W PRL nie lubiano mówić i pisać o „narodowych socjalistach”. Bano się jak ognia skojarzenia „klasowego” socjalizmu z „narodowym”. Socjalizm nie mógł mieć wielu imion. Jeszcze przed 1933 r. ruch komunistyczny posługiwał się prawie wyłącznie terminami „hitlerowcy” bądź „faszyści”.

Olbrzymi kłopot komuniści ponownie mieli w 1943 r. Wówczas, po rozwiązaniu III Międzynarodówki, zalecono zamiast „radzieckiej drogi do socjalizmu” realizowanie „narodowych dróg do socjalizmu”: polską, węgierską, rumuńską itd. Znowu

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 30-08-2019