20-09-2019 eKurier | Sport
RZUT Z AUTU

Oni i on

Uprzedzam, to nie będzie felieton o uprzedzeniach – obyczajowych i seksualnych. Będzie to natomiast i niestety, bo znów, tradycyjny kawałek wyrwany z wątroby polskiego kibica. Kibica piłki nożnej, rzecz jasna. Bo w innych dyscyplinach zespołowych – od lat w siatkówce, od niedawna również pań, ostatnio w koszykówce, lekkoatletyce (rozpatrywanej drużynowo), ale i w hokeju na lodzie czy rugby na błocie – nasz kibic swą narodową reprezentację kocha i ochoczo oklaskuje. Nie tyle nawet dlatego że ona wygrywa, bo nie zawsze przecież wygrywa, kocha ją też, gdy ona przegrywa, bo on widzi wtedy, że ona walczy, gra pięknie, z pomysłem, a jeśli nawet nie, to zawsze ofiarnie.

A w futbolu? Pisałem już tydzień temu o „zespole Brzęczka”, ciężkiej i niestety postępującej chorobie polskiej reprezentacji, tak że do wyliczania jej objawów nie będę tutaj wracał. Kibice te paroksyzmy całego organizmu i niedowład poszczególnych kończyn sami widzieli zresztą.

I sądziłem już, że w tym tygodniu zajmę się czymś innym. Ot choćby zakończonymi

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 20-09-2019