27-09-2019 eKurier | Kurier Plus
Towar za 30 tys. chciano mi sprzedać za 10 tys. zł

Tak się naciąga na prezentacjach

Tak się naciąga na prezentacjach
Kultowe garnki pokazów za 9,3 tys. zł Fot. Mirosław KWIATKOWSKI

Mirosław KWIATKOWSKI

Zadzwonił telefon z drugiego krańca Polski i usłyszałem, że wylosowała mnie jakaś tajemnicza maszyna na prezentację, która odbędzie się w Szczecinie w Willi West-Ende.

- Nie będzie żadnej sprzedaży, nie będzie żadnej prezentacji i nie trzeba nic kupować - zapewniała rozmówczyni. Później usłyszałem, że będzie to prezentacja (a jednak!) najnowszego hotelu w Karpaczu, do którego każdy uczestnik spotkania otrzyma bon pobytowy.

- Trzeba będzie tylko zapłacić za dojazd i śniadanie - poinformował głos w słuchwce. Ustaliłem termin wizyty. Następnego dnia kolejny telefon. Inna pani chciała upewnić się, czy przybędę, ale powiedziała, że bon jest na pobyt w hotelu pod Karpaczem, w Podgórzynie. Potwierdziłem swój udział w spotkaniu.

Przed wejściem na salę powitały mnie i towarzyszącą mi osobę dwie panie. Spisały moje dane osobowe (wystąpiłem jako Jan Nowicki), numer telefonu i kazały podać datę urodzenia. Podałem rocznik 1942, co nie wzbudziło ich podejrzeń, chociaż lat mam znacznie mniej. Na liście było 25 osób, których dane będą zapewne wykorzystywane przy kolejnych zaproszeniach na prezentacje innych firm. W ten sposób powstaje tzw. baza adresowa określana przez firmy organizujące taki show jako komputerowa baza danych. Każdy wchodzący na salę otrzymał naklejkę na pierś ze swoim imieniem, żeby prowadzącemu łatwiej było się do nas zwracać.

Organizatorem pokazu była firma Nice Poland z Torunia, ale zapraszające mnie kobiety mówiły, że miała być inna. Widocznie pracują dla tylu, że im się pomyliło.

A jednak prezentacja…

Na sali cztery rzędy krzeseł ustawionych naprzeciwko siebie. 14 osób po jednej, czternaście po drugiej stronie. Przybyło tylko 25 osób, w tym wielu stałych uczestników takich pokazów, którzy liczą najbardziej na obiecane upominki - niekiedy bardzo tandetne, rodem z Chin.

Patryk, który prowadził spotkanie, zaczął od razu opowiadać o prezentowanych produktach, chociaż ich miało nie być - jak informowała zapraszająca. Prezentowana była mata do masażu na leżąco i mata masująca na fotel czy też krzesło. Od razu zaprosił pięć osób do sprawdzenia tych urządzeń. Miły i przyjemny test masujący, ale cena mat nieco szokująca, gdyż ta do leżenia kosztowała 10,9 tys. zł, a mata na fotel „jedynie" 8 tys. zł. Patryk wymienił nazwisko Kamila Kalinowskiego, który według niego jest najbardziej znanym w Polsce fizjoterapeutą, który

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 27-09-2019



Image
Mata do masażu za 8 tys. zł Fot. Mirosław KWIATKOWSKI
Image
Cudowny odkurzacz za „jedyne” 10 tys. zł Fot. Mirosław KWIATKOWSKI
Image
Patryk wciska ludziom kit. Fot. Mirosław KWIATKOWSKI