11-10-2019 eKurier | Kurier Plus
Jan Komasa o swoich nowych filmach

Nie zajmuję stanowiska. Robię filmy.

Nie zajmuję stanowiska. Robię filmy.
Fot. Andrzej WENCEL

Z reżyserem Janem KOMASĄ rozmawia dziennikarka Polskiego Radia Joanna SŁAWIŃSKA

- Gratuluję statuetki za najlepszą reżyserię na 44. FPFF w Gdyni dla filmu „Boże Ciało" i kilku innych nagród, w tym nagrody publiczności. Twój film został też wybrany na polskiego kandydata do Oscara. Myślę, że historia Daniela ma sporo elementów uniwersalnych, liczysz na oscarową nominację w kategorii Pełnometrażowego Filmu Międzynarodowego, jak teraz nazywa się ta kategoria?

- Bardzo się cieszę, że polska komisja wybrała ten film i jednocześnie drżę, ponieważ czeka nas teraz intensywny czas kampanii, aby dotrzeć do jak największej liczby osób, które pozwolą nam znaleźć się na shortliście - to pierwszy etap. Żeby mieć pewność, że nasz film zobaczy jak najwięcej członków komisji oscarowej - szukamy amerykańskiego dystrybutora oraz agencji PR, która poprowadzi kampanię. Powinniśmy zorganizować pokazy i poprowadzić wszelkie inne działania, aby jak najwięcej osób głosujących w tej kategorii zobaczyło „Boże Ciało".

„Zimna wojna" miała w ubiegłym roku ogromne pieniądze, niestety my takich nie mamy, natomiast zostaliśmy przyjęci z „Bożym Ciałem" na 25 festiwali tylko przez te 2-3 miesiące, również w Stanach Zjednoczonych, więc liczymy na duży rozgłos.

- Wróćmy do momentu, w którym zainteresowałeś się tą historią, która była najpierw tematem reportażu Mateusza Pacewicza, a później jego scenariusza.

- Nie znałem reportażu, Krzysztof Rak - świetny scenarzysta i producent kreatywny - przysłał mi scenariusz autorstwa Mateusza Pacewicza. Była to bardzo skromna opowieść o chłopaku, który udaje księdza, świetnie udokumentowana

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 11-10-2019