09-10-2019 eKurier | Sport
PIŁKA NOŻNA Dwa tygodnie na poprawę, zapowiadają się mecze prawdy

Pogoń pełna sprzeczności

Pogoń pełna sprzeczności
Znakomita postawa Dante Stipicy zakłamuje prawdziwy obraz wartości szczecińskiej drużyny. Fot. Ryszard PAKIESER

Piłkarze Pogoni Szczecin rozpoczęli drugą przerwę na reprezentację jako lider tabeli, ale mają zaledwie cztery punkty przewagi nad dziewiątą w tabeli Legią Warszawa. Dwie porażki w dwóch najbliższych meczach mogą zepchnąć portowców poza pierwszą ósemkę i biorąc pod uwagę sposób grania szczecińskiej drużyny, jej formę, wyniki ostatnich meczów, to jest to zagrożenie realne i trzeba je brać pod uwagę.

Pogoń nie prezentuje formy lidera i kandydata do mistrzowskiego tytułu, znajduje się na czele stawki, bo ma furę szczęścia i w bramce najlepszego w ekstraklasie piłkarza na tej pozycji – Dante Stipicę. Trener Kosta Runjaic z całą pewnością zdaje sobie sprawę z licznych mankamentów, piłkarskich ułomności.

Dzisiejsza Pogoń jest zjawiskiem pełnym sprzeczności. Można zaryzykować tezę, że za dwuletniej kadencji trenera Runjaica tak źle i nieporadnie wyglądającej drużyny ze Szczecina jeszcze nie widzieliśmy. Przyzwyczajeni jesteśmy, że za ery niemieckiego szkoleniowca Pogoń jest zespołem dominującym, ofensywnym, stwarzającym sytuacje. W obecnym sezonie tego nie widzimy. Widzimy natomiast drużynę na czele tabeli.

Jeszcze niedawno Pogoń oceniana była wysoko zarówno za zajmowane miejsce w tabeli, dorobek punktowy, jak i reprezentowany poziom. Ten ostatni bardziej na zasadzie dobrej opinii, jaką zespół wypracował sobie w końcówce poprzedniego sezonu. W obecnym liczne zmiany w drużynie nie wpłynęły na zespół pozytywnie. Na przebudzenie jakościowe czekamy bardzo długo i nie widzimy poprawy. Istnieje zagrożenie, że obecny zespół może nie być w stanie poprawić się diametralnie.

Transferowa ofensywa

Piłkarskie niedociągnięcia są niespodziewanie bardzo wyraźne i biorąc pod uwagę letnią transferową ofensywę, bardzo duży związany z tym optymizm, też mocno zaskakujące. Spodziewaliśmy się oglądać drużynę grającą przynajmniej na zbliżonym poziomie do tej z rundy mistrzowskiej poprzedniego sezonu.

Tak naprawdę, to spodziewaliśmy się postępu. Dziś sytuacja w polskiej ekstraklasie jest

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 09-10-2019



Image
Marcin Listkowski nie podołał zadaniu i nie zdołał zastąpić kontuzjowanego Kamila Drygasa. Fot. Ryszard PAKIESER