13-12-2019 eKurier | Kurier Plus
Poetycki dziennik podróży

Italia raz jeszcze (1)

Italia raz jeszcze (1)
Na spotkaniu poetyckim w Turynie (Anna Frajlich - w środku) Fot. archiwum prywatne autorki

Anna FRAJLICH

Piątek, 15 marca 2019

Kennedy Airport, godzina prawie dziewiąta wieczorem. Po traumatycznych 24 godzinach siedzimy sobie w miarę spokojnie i czekamy na samolot, którym polecimy do Mediolanu, a stamtąd do Rzymu.

Ta nasza druga w życiu podróż do Włoch, przygotowywana od kilku miesięcy, to nieoczekiwany sukces, który zawdzięczam przekładowi moich wierszy na włoski przez młodego naukowca i tłumacza – Marcina Wyrembelskiego. Nie wiadomo, od czego zacząć i jak daleko zagłębić się w przeszłość.

Kiedy możliwość wyjazdu do Włoch zaczęła przybierać realne kształty, tj. promocji tomiku „Un oceana tra di noi” (Ocean między nami) w Turynie, Bolonii, Florencji, Neapolu i uczestnictwie w Światowym Dniu Poezji w Rzymie. Każde z tych spotkań organizowane przez Instytut Kultury Polskiej w Rzymie, oraz włoskie instytucje kulturalne, uniwersytety i wydawnictwo książki La Parlesia Editore.

Podróż do Rzymu ma w naszym życiu znaczący kontekst, Rzym był drugim przystankiem naszej emigracji. Pierwszym był Wiedeń, gdzie spędziliśmy kilka dni, w ciągu których wygasała ważność dokumentu podróży, który głosił, że okaziciel niniejszego nie jest obywatelem polskim. Toteż nasza (mąż, synek i siostra) i naszych współtowarzyszy podróż do Rzymu odbywała się pod ochroną żandarmów, austriackich do granicy włoskiej i włoskich dalej. Siedem miesięcy oczekiwania na wizę amerykańską, podczas których dokładnie sprawdzano naszą tożsamość i przeszłość, oraz stan zdrowia, stały się szkołą życia dla nas, którzy nie znaliśmy nic poza tak upragnionym teraz przez amerykańskich głupków socjalizmem. Niezależnie od bardzo skromnych środków do życia, mogliśmy podziwiać cuda kultury europejskiej.

I nagle teraz po blisko pięćdziesięciu latach jadę do Rzymu z moim poetyckim dorobkiem. Instytut Kultury Polskiej w Rzymie, patronujący temu tournée, na które jadę z mężem - „menadżerem”, nie mógł oczywiście pokryć kosztów zaoceanicznej podróży. Czego zresztą nie oczekiwałam.

Z biletem opiewającym na 14 marca wyruszyliśmy wczoraj wieczorem do Newarku, gdzie czekała na nas szokująca wiadomość, że skoro na bilecie napisane jest, że odlatujemy o godzinie zero z czymś, to znaczy, że samolot odleciał poprzedniego dnia.

Z taką interpretacją nigdy przedtem nie zetknęliśmy się. Biletów na samolot odlatujący tego dnia już nie ma, po powrocie z Newarku do Manhattanu, Władek siedzi pół nocy przy komputerze. Większość linii lotniczych proponuje bilety za 5 tysięcy dolarów, ale na szczęście znalazł lot Air Italy, która to linia proponowała lot z przesiadką w Mediolanie za względnie normalną cenę.

Sobota, 16 marca 2019

Na lotnisko w Rzymie przyjeżdża po nas pan Tomasz z Instytutu Kultury Polskiej w Rzymie i odwozi do hotelu, który znajduje się dosłownie kilka kroków od Instytutu.

Trochę odpoczywamy po dość męczącej podróży, potem spacer po Rzymie, nasz pierwszy od

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 13-12-2019



Image
W Rzymie Hadriana... Fot. archiwum prywatne autorki