29-11-2019 eKurier | Sport
Przypominamy plebiscyty z przeszłości. Dziś rok 2009
Berlińska wiktoria
Tytuł wicemistrzyni świata w skoku o tyczce był wystarczającą rekomendacją dla szczecińskich kibiców i Czytelników „Kuriera Szczecińskiego", by wybrać Monikę Pyrek najlepszą sportsmenką roku 2009. Szczecinianka postanowiła zrezygnować ze startu w halowych mistrzostwach Europy, by lepiej przygotować się do sezonu letniego. Ten rzeczywiście okazał się dla niej znakomity.
Próbkę swoich możliwości M. Pyrek zaprezentowała już podczas czerwcowej Superligi, będącą drużynowymi mistrzostwami Europy. Szczecinianka poprawiła rekord Superligi, skacząc 4,70 m i zajmując pierwsze miejsce. Z dużymi nadziejami jechała na mistrzostwa świata do pobliskiego Berlina. Nigdy jeszcze nie brała udziału w tak poważnej imprezie, będąc jednocześnie tak blisko domu.
To były świetne zawody w wykonaniu całej polskiej reprezentacji, a konkurs skoku o tyczce kobiet wydarzeniem absolutnie bez precedensu w historii polskiej lekkiej atletyki. Wielka faworytka zmagań - Isinbajewa nie zdołała pokonać żadnej wysokości, a konkurs stał się wewnętrzną rywalizacją dwóch polskich tyczkarek - Moniki Pyrek i Anny Rogowskiej. Wygrała ta druga, ale srebrny medal podopiecznej trenera Wiaczesława Kaliniczenki był jednym z ważniejszych osiągnięć w jej wieloletnich startach.
Wygrali na Malcie
Tym razem „zaledwie" drugim miejscem w plebiscycie „Kuriera" zadowolić się musieli szczecińscy wioślarze: Marek Kolbowicz i Konrad Wasielewski. Ci wszyscy, którzy po igrzyskach w Pekinie spodziewali się zakończenia długoletniej kariery przez Marka Kolbowicza, byli w grubym błędzie.
Nasza eksportowa czwórka ścigała się dalej i ciągle była na światowych torach regatowych bezkonkurencyjna. Tym razem mistrzostwa świata odbywały się w naszym kraju - w Poznaniu na torze regatowym Malta, więc nie mogło na nich zabraknąć najsłynniejszej polskiej osady w historii naszego wioślarstwa. Nie zawiedli, wygrali pewnie, ale wtedy zapewne jeszcze nie sądzili, że to ich ostatni triumf na światowym czempionacie - piąty z rzędu.
Na czwartym miejscu uplasował się Marcin Matkowski - tenisista Masters, który w parze z Mariuszem Fyrstenbergiem dotarł do finałowego turnieju Masters, zajmując ostatnie ósme miejsce. Nasi tenisiści w roku 2009 wygrali dwa turnieje - w Eastbourne i Kuala Lumpur. W turniejach wielkoszlemowych najlepiej poszło im w US Open. Dotarli do ćwierćfinału, osiągając
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 29-11-2019