13-12-2019 eKurier | Sport
RZUT Z AUTU

Sprawa Tomka

Racjonalizowanie czegoś tak nieracjonalnego jak plebiscyty, w których głównym kryterium jest popularność i tzw. lubienie (patrz mechanizm „lajków”), nie ma sensu. Ale może być okazją do rozmowy, bywa, że istotnej, jeśli i plebiscyt jest istotny dla ludzi. Tych, co wybierają i tych, którzy są wybierani.

A ja właśnie w takiej sprawie. Sprawie Tomka. Choć w zasadzie powinienem napisać „Tomka”, jako że chodzi o pseudo, pod którym identyfikowany był kiedyś Jan Tomaszewski.

Kto zna wyniki plebiscytu na Jedenastkę Stulecia PZPN (choć nie chodziło tu, na szczęście, o wybór Prezesów i innych działaczy; no cóż, gdyby jednak – na bramce postawiłbym Kręcinę – zasłoniłby najmniej połowę z siedmiu metrów), wie, że wielkich kontrowersji tam nie było. Do Jedenastki wybierano wprawdzie – patrz wyżej – nie tyle sprawiedliwie czy obiektywnie, za to według uznania.

Przez U wielkie. Bo w grę wchodziło Wielkie Uznanie dla – reprezentacyjnych zwłaszcza – osiągnięć. A już najlepiej tych, których pamiętamy z boiska i życia – własnego, kibicowskiego, tudzież tych, których pamiętała kapituła plebiscytu. A było ona na tyle wiekowa, że

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 13-12-2019