13-12-2019 eKurier | Kurier Plus
Czas podsumowań

Europa pragnie Moniuszki

Europa pragnie Moniuszki
Fot. S. WOŁOSZ

Z Jackiem JEKIELEM, koordynatorem obchodów Roku Moniuszkowskiego w Zachodniopomorskiem, dyrektorem Opery na Zamku w Szczecinie, rozmawia Magdalena JAGIEŁŁO-KMIECIAK

 

– Za co lubi pan Stanisława Moniuszkę jako kompozytora i jako człowieka?

– Jako człowieka dlatego że pomimo ewidentnych oznak geniuszu kompozytorskiego pozostał zwykłym, skromnym i kompletnie pozbawionym rozbudowanego egotyzmu człowiekiem. A jako kompozytora? Myślę, że biorąc pod uwagę złożoność jego partytur, w porównaniu do tego, co ówczesna Europa komponowała, Stanisław Moniuszko jest w absolutnej czołówce.

– Opera na Zamku w Szczecinie jako jedyna w Polsce nagrała wszystkie opery Stanisława Moniuszki, bez specjalnego jubileuszu. Prekursorka?

– To niewątpliwa zasługa Warcisława Kunca, który miał taką zacną idée fixe. Bardzo dobrze, że te dzieła zostały uwiecznione na płytach. Gorzej, że pomimo tego, że one są, tak rzadko były upowszechniane przede wszystkim przez media publiczne, że tych w wersji koncertowej, pomijając oczywiście Rok Moniuszkowski, właściwie było tyle co na lekarstwo. Poza najbardziej zgranymi tytułami jak „Straszny dwór” i „Halka” Moniuszko jest właściwie kompletnie nieznany. Kiedy z inicjatywy pani dyrektor Angeliki Rabizo jedna z mniej znanych oper Moniuszki, „Verbum nobile”, została nominowana w prestiżowym międzynarodowym konkursie International Classical Music Awards, to wszyscy byli zdumieni nie tylko poziomem nagrania, ale i wartością muzyczną, przyznając główną nagrodę w kategorii „Opera”. To pokazuje, że Moniuszko jest takim kompozytorem, którego Europa pragnie. Tylko że to muszą być bardzo intrygujące projekty.

– Europa pragnie, ale jednak przez wiele lat Moniuszko był zapomniany przez dyrektorów oper, mało go było na afiszach, z jakiego właściwie powodu? Bo trudno to pojąć.

– Właściwie jest to dylemat, który sami artyści muszą rozstrzygnąć. Bo jeżeli traktujemy Moniuszkę jako polski skansen, wyznaczający wzorzec artystyczno-kulturalny, to oczywiście nie ma on szansy na europejską czy światową recepcję, ponieważ zabijamy w nim to, co w jego twórczości jest moim zdaniem najcenniejsze – niebywały wprost uniwersalizm tej muzyki. Podkreślamy wszystko co regionalne, nie zwracając uwagi na to co uniwersalne. A moim zdaniem trzeba robić dokładnie odwrotnie, czyli w większym stopniu stawiać na uniwersalność niż na wykorzystywanie twórczości Moniuszki do nieustannego podkreślania jego polskiego rodowodu i polskiego kontekstu. Tego świata z pierwszej połowy XIX wieku, w którym tworzył Moniuszko, już nie ma i nigdy nie będzie. Dzisiaj to, co widać w postaci recepcji tak wybitnych dzieł kompozytorskich, chociażby Chopina, Mozarta czy Dvořáka, to właśnie jest ta uniwersalność, odejście od regionalności. Dzięki temu ci kompozytorzy stali się

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 13-12-2019