14-01-2020 eKurier | Szczecin/Region
To bitwa o wolną Polskę

Sumienie mam czyste

Sumienie mam czyste
Fot. Dariusz GORAJSKI

Na lotnisku w Goleniowie rozmawiamy w piątek z Tomaszem Grodzkim, marszałkiem senatu i jednocześnie zachodniopomorskim senatorem. Właśnie przyleciał na weekend z Warszawy. Staramy się nie mówić o polityce, choć od niej oczywiście nie da się całkiem uciec. Spotkaliśmy się w innym celu – by nasz gość mógł się odnieść do zarzutów korupcyjnych stawianych mu niemal codziennie przez media publiczne.

Leszek Wójcik: – Najbardziej zaangażowane w tę sprawę jest Radio Szczecin.

Tomasz Grodzki: – A tam, najmocniej stara się mnie obrzucić błotem redaktor Tomasz Duklanowski. Napisał mnóstwo tekstów na mój temat, a jeszcze ze mną nie rozmawiał.

Mam wobec tego wątpliwości, czy pan Duklanowski jest dziennikarzem. Gdyby nim był, sprawdzałby swoje źródła, weryfikował informacje, które puszcza w obieg. I nie pisałby wszystkiego, co mu każą. Słyszę, że był już wyrzucony z niejednej redakcji (również z solidarnościowej „Jedności”!). To, co teraz robi, tłumaczy, dlaczego nigdzie nie zagrzał miejsca.

L.W.: – Uwziął się na pana?

T.G.: – Jest trybikiem w maszynie. To jest zorganizowana akcja. Ewidentnie na tle politycznym. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jestem pewien, że gdybym skorzystał z propozycji, aby przejść na drugą stronę barykady, te same media, które mnie teraz oczerniają, wychwalałyby mnie pod niebiosa.

L.W.: – Ale Prokuratura Regionalna prowadzi postępowanie w sprawie dotyczącej pięciu zdarzeń, które mogą być oceniane pod kątem korupcyjnym. Przesłuchano dwunastu świadków. CBA zażądało od szpitala w Zdunowie udostępnienia dokumentacji.

T.G.: – Jestem lekarzem już 36 lat. Poza tym jestem senatorem, wcześniej radnym… i przez ten czas nikt nie miał do mojej postawy etycznej ani jednej uwagi. Ataki na mnie i posądzanie o branie łapówek zaczęły się dokładnie dzień po wyborze mnie na marszałka senatu. Nie wydaje się to dziwne? Najwyraźniej powierzenie mi funkcji trzeciej osoby w państwie komuś się nie spodobało. Do dzisiaj przeszkadza.

L.W.: – Komu?

T.G.: – Mogę tylko przypuszczać. Jednak żeby kogoś oskarżyć, trzeba mieć dowody. Ja ich nie mam, więc nie mogę tego zrobić. Wymagam jednak od moich oponentów tego samego: dowodów!

Owszem, są tacy, którzy mnie oczerniają. Ale są też osoby, które namawiano do składania fałszywych zeznań. Do jednego z nich, pana Tadeusza Staszczyka, przyszedł niedawno nieznany mężczyzna i zaoferował 5 tys. zł za spreparowanie dowodów na mój temat. Płacił emerytowi 5 tys. zł. To bardzo dużo. Mimo to pan Staszczyk nie uległ. Jest człowiekiem honoru. Ale czy mogę mieć pewność, że inni nie ulegli? W grę wchodzi też szantaż, zastraszanie…

Przecież najbardziej naturalne wydaje się zupełnie inne postępowanie. Jeśli ktoś miał do mnie

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 14-01-2020



Image
Marszałek senatu Tomasz Grodzki uczestniczył w XVIII Gali Biznesu zorganizowanej w „Posejdonie” w Szczecinie. Fot. Marta TESZNER