04-03-2020 eKurier | Kurier Plus
OBYCZAJE Milicja ręka w rękę ze złodziejami?
Samochodowa historia sprzed lat
Takich historii słucha się z zapartym tchem. Po pierwsze, dlatego że oddają klimat epoki, którą pamiętają dobrze już tylko starsi ludzie, po drugie, jej finał był co najmniej zaskakujący. Po trzecie zaś, dlatego że jej bohaterem był znany szczeciński artysta, laureat wielu nagród i wyróżnień, który z racji swojej… naiwności, jak mówi, nie chce podawać swojego nazwiska.
Nazwijmy go zatem panem Janem i dodajmy od razu, że w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia był jedną z najjaśniej świecących postaci szczecińskiego środowiska artystycznego. Zdobywał nagrody na krajowych i zagranicznych festiwalach i przeglądach, a jego prace kupowali nie tylko rodacy, ale także miłośnicy sztuki zza zachodniej granicy, co akurat wtedy było bardzo pożądane, ponieważ płacili w najbardziej ukochanej walucie, czyli zachodnioniemieckich markach, w funtach czy dolarach.
Dzięki temu, że pan Jan był artystą utalentowanym, a na dodatek docenianym udało mu się zaoszczędzić trochę tej cennej
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 04-03-2020