26-03-2020 eKurier | Sport
PIŁKA NOŻNA Pogoń musi staranniej dobierać do drużyny obcokrajowców

Statystyki gorsze

Statystyki gorsze
Zvonimir Kozulj i Sebastian Kowalczyk zanotowali mocny ofensywny regres. Fot. Ryszard PAKIESER

Polska ekstraklasa oficjalnie jest zawieszona do końca kwietnia. Kluby liczą na to, że od początku maja do końca czerwca uda się rozegrać jedenaście brakujących kolejek spotkań i dzięki temu przelana zostanie ostatnia transza z tytułu praw telewizyjnych.

Opinie wirusologów są takie, że nie ma szans na dokończenie obecnego sezonu, dlatego trzeba powoli przyzwyczajać się, że ostateczny kształt tabeli będzie identyczny z tym po 26. kolejce spotkań i tak naprawdę sukcesem będzie, jeżeli w miarę bezkolizyjnie uda się rozpocząć kolejny sezon.

W minionym w barwach Pogoni wystąpiło w meczach ligowych 25 piłkarzy. To o siedmiu mniej niż w poprzednim sezonie. Oczywiście wpływ na to miało przerwanie rozgrywek, mniejsza liczba spotkań, ale też bardzo oszczędna polityka transferowa w zimowym oknie transferowym.

W roku poprzednim Pogoń zimą wzmocniła się trzema piłkarzami, w roku obecnym zaledwie jednym. Poza tym w poprzednim roku w ostatnim meczu sezonu debiutowało dwóch wychowanków: Maciej Żurawski i Kacper Kozłowski, natomiast w obecnym sezonie zadebiutował jedynie Marcel Wędrychowski.

Stipica na sto procent

Jedynym piłkarzem, który zagrał we wszystkich meczach w pełnym wymiarze czasowym był Dante Stipica. To zdecydowanie najlepszy transfer Pogoni w obecnym sezonie. Wśród pięciu najczęściej grających piłkarzy, aż trzech to nowi gracze. Prócz Stipicy są to dwaj środkowi obrońcy: Benedikt Zech i Konstantinos Triantafyllopoulos. Każdy z nich grał zawsze, jeżeli nie musiał pauzować za kartki lub nie miał żadnego urazu.

Ich dubler Igor Łasicki zaliczył ponad 32 procent możliwych minut do rozegrania, co świadczy o tym, jak ważne jest mieć wartościowego dublera na pozycji środkowego obrońcy. W poprzednim sezonie Pogoń po sprzedaży w okienku zimowym Laszy Dwaliego takiego zawodnika nie miała i zapłaciła za to być może miejscem na podium.

Z 25 piłkarzy aż dziewięciu zaliczyło poniżej 20 procent możliwych minut do rozegrania. W tej grupie jest Paweł Cibicki, który dołączył do zespołu dopiero zimą i nie mógł uzbierać większej liczby minut. Pozostali albo rozczarowali, albo są po kontuzjach lub są graczami dopiero wchodzącymi do zespołu, na razie tylko dobrze rokującymi, mocno rozwojowymi.

Na pewno

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 26-03-2020