17-04-2020 eKurier | Kurier Plus
Oblicza Szczecina

Zmotoryzowane miasto

Zmotoryzowane miasto
Na giełdzie dużym zainteresowaniem na giełdzie cieszyły się auta zza Odry. Fot. Marek CZASNOJĆ

Powojenna szczecińska motoryzacja powstawała od zera na bazie resztek niemieckiego Auto Unionu i armijnego demobilu. Miasto odrodziło się po nowemu - z morza ruin. Symbolem niech będzie jedno z powojennych zdjęć mostu Długiego, które zamieściliśmy niedawno, pisząc o odbudowie podzamcza - nie ma na nim ani jednego pojazdu spalinowego.

Trudno znaleźć dane obrazujące ilość samochodów w 1945 roku. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że pod koniec 1946 roku na tysiąc mieszkańców Polski przypadało zaledwie jedno auto. Prawdopodobnie w Szczecinie wyglądało to jeszcze gorzej. Tymczasem dla Polaka własne cztery kółka byłyby spełnieniem niemal amerykańskiego snu.

Nowe władze nie były zbyt zainteresowane, aby obywatel miał własny pojazd. Nacisk kładły na komunikację zbiorową a także na transport towarów, a więc kolej i ciężarówki. Tu i ówdzie w ramach pomocy UNRRA pojawiały się jednak marki importowane, ale te jako auta służbowe trafiały głównie do przedsiębiorstw państwowych i urzędów.

Motoryzacyjna posucha wpływała przez lata 50. i

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 17-04-2020



Image
Czyżby hurtowy import z Niemiec? Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
Nie prościej drzwiami? Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
Używane opony - towar poszukiwany Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
W tamtych latach normalnym widokiem - nawet w centrum Szczecina - były porzucone wraki z minionej epoki. Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
Mercedes zawsze miał wzięcie. Na szczecińską giełdę trafiały często wyeksploatowane niemieckie taksówki. Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
Na autach znali się wszyscy. Można było podyskutować i potargować. Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
Każda marka w swoim sektorze. 125p przed płotem, a za nim samochody niemieckie. Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
Używane opony – towar poszukiwany. Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
Udało się zdobyć ogumienie do czterech kółek, co na rodzącym się rynku proste nie było. Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
Podczas giełdowych niedziel pobocza pobliskich ulic były zawalone autami amatorów motoryzacyjnych łowów. Dominowały polskie marki – małe i duże fiaty. Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
W tamtych latach normalnym widokiem – nawet w centrum Szczecina – były porzucone wraki z minionej epoki. Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
W tamtych latach normalnym widokiem – nawet w centrum Szczecina – były porzucone wraki z minionej epoki. Fot. Marek CZASNOJĆ
Image
W tamtych latach normalnym widokiem – nawet w centrum Szczecina – były porzucone wraki z minionej epoki. Fot. Marek CZASNOJĆ