17-04-2020 eKurier | Kurier Plus
„Szwedzki eksperyment” w relacji mieszkanki Helsingborga
Tutaj nadal biegają, spacerują, pracują…
Bartosz TURLEJSKI
Nękany koronawirusem świat z zainteresowaniem spogląda na Szwecję, która w przeciwieństwie do wielu europejskich krajów wprowadziła minimalne środki bezpieczeństwa w walce z epidemią. Część publicystów przewiduje fiasko „szwedzkiego eksperymentu", a część przekonuje, że właśnie śladem Skandynawów powinny podążać rządy innych krajów, również Polski. A jak wygląda obecnie życie w Szwecji?
- Nieco inaczej niż jest to przedstawiane w mediach. Przynajmniej z mojego punktu widzenia - mówi Anna Labuda, świnoujścianka, od 13 lat mieszkanka portowego Helsingborga.
W portowym Helsingborgu
Helsingborg to ósme pod względem wielkości miasto w Szwecji. Słynie z ciekawych zabytków, na czele z przepięknym zamkiem królewskim Sofiero czy kościołem Najświętszej Marii, a także cudownych plaż oraz rozległych parków. A w tych można, podobnie jak w całej Szwecji, spacerować, jeździć na rowerze, biegać. Słowem: robić to wszystko, czego od kilkunastu dni tak bardzo brakuje Polakom. Spacery są nawet zalecane. Byleby zachowywać dwumetrowe odstępy. - Dbajmy o zdrowie - zalecają szwedzcy lekarze. Jedyny zakaz to spotkania i imprezy w grupie przekraczającej 50 osób i separacja seniorów w domach opieki. Ale to nie oznacza wcale, że życie w Szwecji i portowym Helsingborgu przypomina to sprzed epidemii.
- Prawdą jest to, co piszą dziennikarze, że w szwedzkim sektorze opieki zdrowotnej są braki personalne już od dawna. Prawdą jest to, że wprowadzono zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób, ale nie dotyczy to zakładów pracy i szkół. Ale fakt, że nie ma oficjalnego zakazu dotyczącego wielu innych sfer życia społecznego i zawodowego nie oznacza,
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 17-04-2020