17-04-2020 eKurier | Kurier Plus
Modjeska – Gwiazda Północy
Ona była najlepsza
Elżbieta BRUSKA
Podbiła najpierw Bochnię i Krynicę, a potem szeroki świat. Nazwę Modjeska miały w Ameryce kanion, stacja kolejowa, statek pasażerski, była na kosmetykach, porcelanie, cukierkach. Maszyniści pociągów zwalniali ich bieg obok jej domu i oddawali honory gwiżdżąc albo uderzając w dzwon.
W tym roku, w którym również obchodzimy rocznice związane z wielkimi Polakami, przypada okrągła rocznica urodzin Heleny Modrzejewskiej. Gwiazdy Północy. „Silną wolą można wszystko zwalczyć", brzmiało jej życiowe credo. Co za życie…
Góralka, księżniczka?
Na początku lat 60. XIX w. sale teatralne galicyjskich miasteczek zaczęły wypełniać się do ostatniego miejsca, gdy tylko na afiszach pojawiało się nazwisko Modrzejewska - młodej aktorki z wędrownej trupy o nazwie Nowosądeckie Towarzystwo Artystów Sceny Narodowej. Zachwyt publiczności jej grą i urodą podzielali recenzenci lokalnych gazet, a niedługo potem ich koledzy w Krakowie, Lwowie czy Warszawie. Nie mniejsze niż zachwyty było zainteresowanie życiem prywatnym nowej gwiazdy, a im bardziej stawała się sławna, tym więcej snuto opowieści na jej temat, w których prawda mieszała się z fantazją, jak to zawsze bywa.
Prawdą jest, że Helena urodziła się 12 października 1840 r. w Krakowie. Jej matka Józefa Bendowa, właścicielka dwóch kamienic, która założyła pierwszą w tym mieście kawiarnię tylko dla kobiet. Miała ona pięcioro dzieci, trzech synów po zmarłym mężu, dwie córki po żonatym góralu, który uciekł w swoje góry, jak wieść niosła. Helena była jedną z nich. Gdy dorosła, rozpowiadano na mieście, że tak naprawdę jest ona córką księcia Sanguszki z pobliskich Gumnisk, czego dowodem miało być jej niezwykłe podobieństwo w twarzy, postaci i charakterze do kilka lat młodszej ślubnej córki księcia, również Heleny.
Prawdą jest, że małą Helenkę fascynował od najmłodszych lat teatr, a gdy w domu pani Bendowej, zubożałej po pożarze kamienic, pojawił się Gustaw Adolf Sinnmayer, nazywany Zimajerem, dość nieciekawa postać, mogła rozwijać swoje pasje. On bowiem, zgodnie z umową, dawał obu siostrom lekcje niemieckiego i pomagał gospodyni w prowadzeniu kawiarni, ale też dbał o kulturalne wychowanie młodych Bendów, chodził z nimi do teatru, przynosił im książki i szybko stał się domownikiem, chociaż miał w Krakowie żonę. Szczególną opieką otoczył Helenkę, która wyrastała na piękną dziewczynę. Postanowił zrobić z niej aktorkę, zadbał o odpowiednią edukację, a w końcu uwiódł. Gdy w styczniu 1861 r. przyszedł na świat ich syn, któremu Zimajer dał na imię Rudolf na cześć austriackiego następcy tronu, zatrzęsło się z wielkiego oburzenia w znajomych domach, bo nikt nie miał wątpliwości, że uwiódł nieletnią, która musiała mieć wtenczas dużo mniej niż 19 lat.
Z Bochni w świat
Zimajer szybko stworzył w Bochni pięcioosobową trupę teatralną o nazwie Nowosądeckie Towarzystwo Artystów Sceny Narodowej i Helena została aktorką, o czym marzyła i do czego się przecież przygotowywała. Wymyślono dla niej pseudonim Modrzejewska, by mogła publicznie uchodzić za mężatkę. Zimajer odtąd nazywał się Modrzejewski. Jak przewidywał, talent i uroda Heleny szybko zachwyciły widownię miasteczek, które objeżdżali z niezbyt jeszcze
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 17-04-2020