28-04-2020 eKurier | Kurier Plus
Protest na granicach. Nowe siły społeczne

Kiedy będzie normalnie?

Kiedy będzie normalnie?
Protest na przejściu Rosówek – Rosow. Odezwę czyta główna jego organizatorka Marta Szuster, mieszkanka wsi Staffelde, za nią jej mąż z dziećmi. Fot. Michał KULIK

W ubiegły piątek przy granicach Polski z Czechami i Niemcami, od Świnoujścia po Cieszyn, można było obserwować nowe zjawisko. Pracownicy transgraniczni protestowali przeciwko rygorom granicznym, jakie ich dotknęły, a jakie wprowadził rząd RP. Szczególnie ciekawe było jednak to, że dzięki temu ujawniły się zupełnie nowe siły społeczne.

Czy będą wpływać na życie pogranicza, gdy ustaną rygory? Czy też wyciszą się, gdy granica znów będzie wolna? Czy będzie wolna tak samo, jak była? I jeszcze jeden problem: jakie będzie wtedy zaufanie sąsiadów Polski do państwa polskiego?

Otwórzcie granice

Piątkowy protest przebiegał pokojowo. Tylko w kilku miejscach po stronie polskiej doszło do chwilowych przepychanek z policją. Na niektóre przejścia, np. w Cieszynie i Zgorzelcu, przyszło szczególnie dużo osób. Wszędzie wszyscy byli w maseczkach. W Niemczech protest można było zorganizować stosunkowo łatwo, bo tam demonstracje są dziś dozwolone pod warunkiem, że zostaną zgłoszone i zgromadzą do dwudziestu osób, które będą między sobą zachowywać przepisowe odległości (w tym tygodniu dozwolona liczba demonstrantów ma się zwiększyć do pięćdziesięciu). Organizator protestu we Frankfurcie nad Odrą, artysta plastyk Michael Kurzwely, absolwent polskich uczelni artystycznych, twórca idei Słubfurtu i Nowej Ameriki, przyniósł ze sobą półtorametrową miarkę z biało-czerwonej taśmy i odmierzał odległość. Pomagał mu w tym niemiecki policjant, Polak zresztą. Ostatecznie demonstrantów było tam znacznie więcej niż dwudziestu.

Czerwone kartki

Demonstranci podkreślali w rozmowach, że rozumieją ograniczenia sanitarne. Pytali jednak, dlaczego nie mogą dojeżdżać do pracy, skoro mogą to robić mieszkańcy np. Warszawy, mimo że często do pracy mają dalej niż oni. - Koronawirus nie ma flagi - mówiono w Cieszynie. Wszędzie, po stronie polskiej, czeskiej i niemieckiej, pojawiały się flagi narodowe i unijne oraz hasła: „Wpuśćcie nas do pracy - Wpuśćcie nas do domu", „Lass uns zur Arbeit - Lass uns zu Hause", „Tęsknimy za Wami", „Razem łatwiej przetrwać najtrudniejsze chwile", „Wkrótce zobaczymy się znowu",, „I ja za Tobą, Polaku", „Otwórzcie granice - Otevřete hranici!" itd. itp. W Słubicach miejscowy chór śpiewał hymn Unii Europejskiej, w Linken i Lubieszynie słychać było muzykę piknikową. W polskim Cieszynie i na innych przejściach granicznych z Czechami pokazywano rządowi polskiemu czerwone kartki.

Petycje bez echa

Od wielu dni było wiadomo, że pracownicy transgraniczni, którzy mieszkają po jednej, a pracują po drugiej stronie granicy, zorganizują protest na przejściach granicznych. Z dniem, kiedy rząd RP wprowadził obowiązek dwutygodniowej kwarantanny także dla nich, jedni zostali pozbawieni możliwości pracy, decydując się na pobyt w Polsce, inni, jeśli zostali w Czechach lub

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 28-04-2020



Image
Przejście graniczne na moście we Frankfurcie nad Odrą Fot. Peggy LHOSE