05-06-2020 eKurier | Kurier Plus
„Na Jowisza. Uzupełniam Jeżycjadę”, czyli ciekawostki, anegdoty, cytaty

Nie ma ochoty zarażać bohaterów wirusem

Nie ma ochoty zarażać bohaterów wirusem
Oto autorki książki „Na Jowisza. Uzupełniam Jeżycjadę” – Małgorzata Musierowicz (po prawej) i jej córka Emilia Kiereś. Fot. Wydawnictwo Egmont

Monika GAPIŃSKA

Powiedzmy to sobie wprost – kto nie pochłonął wszystkich książek Małgorzaty Musierowicz, wynudzi się jak mops przy tej najnowszej, którą ta autorka napisała wspólnie ze swoją córką. Ba! Pewnie zarzuci czytanie po kilku stronach, bo nie będzie się mógł zorientować, o co w ogóle chodzi. Z kolei wiernym czytelniczkom poznańskiej pisarki książka „Na Jowisza. Uzupełniam Jeżycjadę” (bo o niej tu mowa) pozwoli na sentymentalny powrót do lat młodzieńczych. No i zachwyci, rzecz jasna! Niewykluczone też, że powrócą one po raz enty do przeczytania całej Jeżycjady. Ja tak zrobiłam.

Kultowa pisarka

Pośród moich znajomych z czasów podstawówki, ale też z okresu licealnego (oczywiście w tej „dziewczyńskiej” części), Małgorzata Musierowicz uchodziła za postać kultową. Na kolejną jej książkę czekało się z wielką niecierpliwością, a potem czytało się ją po raz drugi, piąty… Co prawda zdobycie jej powieści w latach 90. graniczyło z cudem, choć mnie, czy raczej mojej mamie, to się udało. Mam do dzisiaj wszystkie tomy Jeżycjady (dla niewtajemniczonych – tak właśnie nazywa się cykl książek, których trzon stanowią losy rodziny Borejków), w tym ten najbardziej zaczytany – „Ida sierpniowa”, nieco mniej – „Szósta klepka”, następna w kolejności „zniszczenia podczas eksploatacji” zapewne byłaby powieść „Opium w rosole”. Niestety, komuś ją pożyczyłam, a nie pamiętam komu. Nigdy do mnie nie wróciła, zatem po latach zakupiłam nowe wydanie. Kończąc te prywatne wywody, dodam, że kiedy ktoś zapytałby mnie, mającą lat dwanaście albo trzynaście, o ulubione książki, z pewnością wymieniłabym właśnie Jeżycjadę, na równi z dwoma cyklami detektywistycznymi Joanny Chmielewskiej – jednej o licealistce Teresce i Okrętce (np. „Zwyczajne życie”) i drugiej, o przygodach rodzeństwa –

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 05-06-2020



Image
„Wszystko, cokolwiek człowiek tworzy, nieodmiennie musi wyrastać z tej gleby, z której on sam wyrósł. W naszym słowniku uzupełnień znajdziecie okruchy tej gleby i źdźbła moich upodobań. Znajdziecie tu także – namalowane i narysowane na Waszą prośbę – podobizny tych bohaterów serii jeżyckiej, którzy nigdy dotąd nie zostali sportretowani. I są tu też zdjęcia ważnych miejsc powieściowych – zrobiła je Emilia, bardzo w tym zakresie kompetentna. No i, rzecz jasna, pokażemy to i owo z naszego rodzinnego albumu fotograficznego – napisała Małgorzata Musierowicz we wstępie do „Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę”. Fot. archiwum
Image
Tak będzie wyglądała okładka nowej powieści Małgorzaty Musierowicz. Fot. archiwum
Image
Pamiętacie to wydanie? Główną bohaterką tej części Jeżycjady jest Ida Borejko, która nie mogąc wytrzymać z własną rodziną na wczasach namiotowych w małej miejscowości nad Jeziorem Drawskim, decyduje się na wcześniejszy powrót z wakacji… Fot. archiwum