05-06-2020 eKurier | Kurier Plus
Więcej niż gwiazda literatury

Odszedł Jerzy Pilch

Odszedł Jerzy Pilch
Fot. Adam KUMISZCZA_Wikipedia

Alan SASINOWSKI

Tydzień temu zmarł Jerzy Pilch. Miał 67 lat. W ostatniej fazie życia zmagał się z chorobą Parkinsona. Był jedynym współczesnym polskim pisarzem, na którego nowe książki czekałem z niecierpliwością, jedynym, do którego regularnie wracałem. Frazes, który wypowiada się w takich okolicznościach, tym razem nie jest frazesem: jego odejście to dla naszej literatury ogromna strata.

Felietonista

Gdyby Jerzy Pilch poprzestał na pisaniu felietonów i tak mógłby się uważać za twórcę spełnionego. Jego krótkie formy czytane podczas spotkań krakowskiego „NaGłosu”, publikowane między innymi w „Tygodniku Powszechnym”, „Polityce”, „Dzienniku”, „Przekroju”, to arcydzieła wyrafinowanego stylu i błyskotliwej ironii. Nikt nie mordował piórem swoich adwersarzy z taką bezczelną lekkością jak on. Zawsze gdy widzę Romana Giertycha, przypomina mi się dawny wywód Pilcha w tekście „Koniu robi wydrę” o domniemanych perypetiach szkolnych znanego mecenasa i polityka (który na pewno miał ksywkę „Koniu”…), z powodu których stał się tym, kim jest. Status legendarnego ma felieton „Boski Janusz”, w którym Pilch przeprowadza wspaniałą szarżę na Janusza Adermana za to, że ten skrytykował jego… serek. Autor „Rozpaczy z powodu utraty furmanki” frapująco pisał o piłce nożnej, o rodzinnej Wiśle, o matce, o 

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 05-06-2020