15-06-2020 eKurier | Kurier Plus
Z kreskówki, z herbem rodziny, logo firmy

Moda na… malowane maski

Moda na… malowane maski
Duże zielone oczy smoka Szczerbatka na masce zrealizowanej na zamówienie pani Darii – fanki animacji „Jak wytresować smoka” – bardzo spodobały się w sieci i zwracają uwagę przechodniów. Fot. Katarzyna LIPSKA-SOKOŁOWSKA

Niewykluczone, że maseczki zakrywające usta i nos - ze względów epidemicznych - pozostaną z nami na długo. Niektórzy bowiem, nawet po poluzowaniu przepisów sanitarnych będą je nosić, podobnie jak robią to Azjaci. Skoro mamy je na „wyposażeniu", mogą więc stać się elementem ubioru, szczególnie na wakacyjnych wojażach po kraju.

Personalizowane, indywidualnie dobierane, we wzorki albo ulubioną grafikę - moda na kolorowe maseczki przyszła do nas poniekąd z konieczności. Krawcowe, które z takim oddaniem szyły maski dla szpitali, tworzyły je z materiałów, które miały na stanie lub tych, jakie oferowały sklepy z tkaninami. Nikogo nie dziwił widok chirurga z maską w słoniki, czy pielęgniarki zakrywającej twarz maską, na której widnieją sowy albo skaczą pieski.

Boom na maseczki spowodował, że ruszył także cały „przemysł" - kolorowe maseczki powiewają na straganach, opatrzone śmiesznymi napisami zakrycia pojawiły się na półkach w hipermarketach, a na forach internetowych wysypały

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 15-06-2020