14-07-2020 eKurier | Szczecin/Region
Dwa przypadki – trzy dzielnice Szczecina obszarem zagrożonym

Uwaga: wścieklizna!

Uwaga: wścieklizna!
Uwaga na wściekliznę! Trzy dzielnice Szczecina: Śródmieście (wzdłuż wschodniej granicy Odry Zachodniej) oraz Zachód i Północ, to zgodnie z rozporządzeniem miejscowego Powiatowego Lekarza Weterynarii obszar zagrożony wystąpieniem wścieklizny zwierząt. Fot. ZDiTM

U dwóch nietoperzy – mroczków późnych, znalezionych jeszcze w czerwcu na szczecińskim Nowym oraz Starym Mieście – stwierdzono obecność wirusa wścieklizny. Jeden z zakażonych zaatakował kobietę. Musiała być hospitalizowana. Teraz – rozporządzeniem powiatowego lekarza weterynarii – w trzech dzielnicach Szczecina został wyznaczony obszar zagrożony wścieklizną. Tablice ostrzegawcze umieszczono także na wszystkich nitkach wjazdowych do miasta.

Pierwszy z – jak się później okazało – chorych nietoperzy został znaleziony już 15 czerwca br. Na chodniku opodal siedziby prokuratury: u zbiegu ul. Stoisława z Potulicką (Nowe Miasto). Zanim padł, zdołał zaatakować.

Pomoc w drodze

– Wolontariuszka podniosła nietoperza z chodnika. Delikatnie i bezpiecznie, czyli bezpośrednio dłonią nie dotykając. Starała się mu pomóc, aby ponownie mógł się wzbić w powietrze. Jednak po krótkim locie znów upadł. Przywiozła go więc do mojego azylu – wspomina Zofia Brzozowska z Fundacji „Ratujmy Ptaki”, z siedzibą przy ul. Szafera. – Wyciągałam go z pudełka, trzymając przez gruby polar. Niestety, zdołał się odwrócić i mnie ugryźć: w środkowy palec prawej dłoni.

Ten mroczek późny (Eptesicus serotinus) padł po dwóch dniach. Natomiast 19 czerwca br. już pierwsze badanie, przeprowadzone w szczecińskim Zakładzie Higieny Weterynaryjnej, nie pozostawiało wątpliwości: w tkance mózgowej nietoperza stwierdzono obecność wirusa wścieklizny. Po kilku dniach ten wynik potwierdził Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach.

– Od początku wydał mi się podejrzany. Gdy tylko zobaczyłam, z jaką nadwrażliwością reaguje na dotyk… Już wiedziałam, że ma wściekliznę. Dlatego natychmiast po ugryzieniu zgłosiłam się do lekarza. Zostałam hospitalizowana. Przyjęłam serię pięciu zastrzyków szczepiennych, a teraz czekam na ostatni – z surowicą – mówi Zofia Brzozowska.

Obszar zagrożony

Natomiast drugi z chorych nietoperzy został znaleziony 24 czerwca br. przy ul. Swarożyca (Stare Miasto). Padł tego samego dnia – tyle że po przewiezieniu do Przecławia. W tym przypadku pierwsze badanie przeprowadzono już 25 czerwca br., a kolejne – w Puławach – po niespełna trzech dniach. Oba jednoznacznie potwierdzały wściekliznę.

– Zgodnie z procedurą, Powiatowy Lekarz Weterynarii wydał rozporządzenie, w którym określił obszar zagrożony wścieklizną. Obejmuje osiedla: Śródmieście – wzdłuż wschodniej granicy Odry Zachodniej, a także Zachód i Północ. Na obszarze tym mają być umieszczone tablice z ostrzeżeniem: „Uwaga! Wścieklizna – obszar zagrożony” – informuje dr Maciej Prost, Zachodniopomorski Wojewódzki Lekarz Weterynarii w Szczecinie.

Rozporządzenie PLW zostało wydane 3 bm. Natomiast będzie obowiązywało aż do odwołania.

Śmiertelne niebezpieczeństwo

Wścieklizna jest chorobą groźną dla ludzi i zwierząt, zakaźną, śmiertelną. Zagrożenia więc nie można bagatelizować. Dlatego na wskazanym „obszarze zagrożonym” należy przestrzegać szczególnych zasad ostrożności: zwierzęta domowe powinny być trzymane na uwięzi (psy) lub w zamknięciu (koty).

– W obszarach zagrożonych nakazuje się wyprowadzanie psów na smyczy. Z wyjątkiem miejsc ogrodzonych, jak wybiegi dla psów. To zalecenie obowiązuje mieszkańców i osoby przebywające czasowo na wskazanym terenie, a także właścicieli, użytkowników i zarządców gruntów, służbę leśną, zarządców i dzierżawców obwodów łowieckich na tymże obszarze – zwraca uwagę dr Maciej Prost.

Szczególne środki bezpieczeństwa w związku z potwierdzonymi przypadkami wścieklizny w Szczecinie zostały powzięte nie tylko dla minimalizowania ryzyka rozwleczenia choroby poza obszar zagrożony, ale przede wszystkim w celu ochrony ludzi przed przypadkowym zakażeniem podczas ewentualnego kontaktu z chorymi zwierzętami. Ma też na celu ograniczenie niekontrolowanego przemieszczania się zwierząt i ograniczenie możliwości kontaktu ze zwierzętami wolno żyjącymi.

Tylko bez paniki

– Zalecam daleko idącą ostrożność oraz zachowanie zdrowego rozsądku. Naprawdę, nie ma powodu do paniki – komentuje dr Maciej Prost. – Jednak lepiej nie dotykać, a tym bardziej podejmować i przemieszczać żadnych dziko żyjących zwierząt. Żywych czy martwych. Tylko przekazać sprawę profesjonalistom: powiadomić powiatowego lekarza weterynarii, a dla zabezpieczenia miejsca znaleziska – straż miejską.

W Zachodniopomorskiem od lat nie stwierdzono przypadku wścieklizny u psa, lisa, tym bardziej u człowieka. Jedynie u nietoperzy. W Szczecinie ostatnie dwa potwierdzone przypadki tej choroby odnotowano przed czterema laty (u. Grodzka oraz Park Leśny Arkoński), a wcześniejsze – przed pięcioma i… 18 laty. Natomiast ostatni przypadek wścieklizny u człowieka w Polsce zgłoszono w 2002 roku. Był śmiertelny, a dotyczył 28-letniego mężczyzny (woj. podkarpackie): od pierwszych objawów choroby do zgonu upłynęło 18 dni. ©℗

Arleta NALEWAJKO

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 14-07-2020