30-10-2020 eKurier | Szczecin/Region
Skąd się wzięły kotwice na gryfińskim nabrzeżu?
„Ja cały czas wymyślam coś”
Maria PIZNAL
Od pewnego czasu gryfinianie próbują u nas zasięgnąć języka w sprawie trzech kotwic zamontowanych na miejscowym nabrzeżu. Ze skąpej treści towarzyszących eksponatom tabliczek informacyjnych niewiele można się dowiedzieć. Czytelników najbardziej interesuje pojawienie się ostatniej z nich - z barki, która na początku bieżącego roku zatonęła nieopodal. Pytaniom najczęściej towarzyszy jednoznaczna ocena, że to: „jakiś żart", „obciach", „masakra", „durny pomysł" i niedowierzanie, że gospodarz miasta mógł to zaakceptować.
Na nic zdały się próby poszukiwania w internecie informacji na temat historii tych kotwic i okoliczności wyeksponowania ich na nadrzecznym bulwarze w Gryfinie. Dziwił brak takich wiadomości zwłaszcza na stronach Centrum Informacji Turystycznej, a także Ośrodka Sportu i Rekreacji, zarządcy gryfińskiego nabrzeża. Bez rezultatu zakończyła się próba uzyskania informacji w CIT. Ale już szef OSiR-u okazał się prawdziwą skarbnicą poszukiwanej wiedzy.
- To był mój pomysł - przekazał dyrektor Eugeniusz Kuduk. - Jak jestem tu od 2015 roku, to mnie tak nurtuje, żeby coś na tym nabrzeżu zrobić. Coś związane z marynistyką, z Odrą.
Pierwsza kotwica ze skupu złomu
Przy okazji załatwiania innych spraw w okolicach ulicy Targowej E. Kuduk wstąpił do znajdującego się tam skupu złomu i metali kolorowych.
- Spytałem, czy nie ma kotwicy na złomie. Była, z Odry nawet, taka mała i to była pierwsza kotwica.
Czy wie, jaka jest jej historia?
-
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 30-10-2020