27-11-2020 eKurier | Kurier Plus
Powołuje się na konstytucję, którą sam łamie od lat

„Mecenas” chce wyłudzić 145 tys. zł

„Mecenas” chce wyłudzić 145 tys. zł
Mariusz K. (w czerwonej kurtce) próbuje przejąć w pełni sezonu letniego ośrodek wczasowy w Niechorzu. Fot. Mirosław KWIATKOWSKI

Mirosław KWIATKOWSKI

Człowiek, który zalega 300 tys. alimentów swojej córce, domaga się od przedsiębiorcy 145 tys. zł kary za to, że ten nie wydał na czas świadectwa pracy swojej pracownicy. Powołuje się przy tym na zapisy konstytucji, które sam łamie od wielu lat, uchylając się od obowiązku alimentacyjnego. Twierdzi, że nie ma pracy i dochodów, więc alimentów płacić nie może. Komornicy są bezsilni, a Temida bardzo pobłażliwa, gdyż zamieniła mu karę odbywania więzienia na „obrączki" na nogach.

Mariusz K. nadal nie płaci alimentów, ale prowadzi działalność - jak sam to określa - w „ramach umowy stałego zlecenia i umocowania (pełnomocnictwa) specyficznego". Tym razem żąda od swojej ofiary 145 tys. zł.

Krystyna B. pracowała od kilku lat na jednej ze stacji benzynowych znanej sieci w Szczecinie. 31 sierpnia br. zadzwoniła do swojej szefowej i zakomunikowała jej, że odchodzi z pracy… jutro. Wypowiedzenie na piśmie złożyła następnego dnia i już do pracy nie przyszła. Ponieważ na stacji panowała od lat zasada, że wypłaty odbywają się 10 każdego miesiąca (pracownicy nie chcieli przelewów na konta, woleli odebrać wypłatę do ręki), więc szefowa czekała na przyjście pracownicy po pensję, ale ta się nie pojawiła. Miała także przygotowane dla niej świadectwo pracy.

Pieniądze albo kłopoty

Tego samego dnia o godz. 22.06 pani C. prowadząca stację otrzymała od byłej pracownicy SMS-a o treści: „Zgodnie z regulaminem wynagrodzeń powinnam do dnia dzisiejszego otrzymać pensję. Oczekuję do godz. 10.00 dnia jutrzejszego tj. 11.09.2020 dostarczenia wynagrodzenia wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie, zaś uchybienie terminowi i kwocie spowoduje zawiadomienie w trybie natychmiastowym Państwowej Inspekcji Pracy oddział w Szczecinie. Z poważaniem Krystyna B.".

Pani C. przesłała pieniądze przelewem pocztowym po godz. 11, a więc po narzuconym jej terminie. - Nie wyrobiłam się wcześniej, bo miałam umówione spotkania i inne pilne sprawy do załatwienia - przyznaje.

Dodaje także, przyznając się do winy, że zapomniała wysłać swojej byłej pracownicy świadectwo pracy. - Myślałam, że dam jej, jak zjawi się na stacji po pensję - mówi. Teraz spotkał ją za to szantaż, gdyż jeszcze tego samego dnia (11 września) otrzymała pismo na papierze firmowym z „Canopus Mariusz Koszewski", który działając jako pełnomocnik Krystyny B. (na pełnomocnictwie nie ma żadnej pieczątki) zarzuca pani C., iż ta nie posiada oświadczenia pracownika o

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 27-11-2020