27-11-2020 eKurier | Szczecin/Region
Imperium dobra

Siostry z Bulwaru Gdańskiego

Siostry z Bulwaru Gdańskiego
Fot. Ryszard PAKIESER

Elżbieta BRUSKA

Jest ich zaledwie kilka tysięcy, w ponad stu krajach prowadzą domy dla chorych dzieci i dorosłych zabranych z dworców, ulic, rynsztoków. Żywią nędzarzy, ubierają ich, leczą. „To prawda, że to, co robimy, jest tylko kroplą w morzu. Ale gdyby zabrakło tej kropli w oceanie, odczulibyście jej brak", mówiła Matka Teresa, założycielka zakonu Misjonarek Miłości, twórczyni „imperium dobra", jak pisano, która zamieniła czystą pracę nauczycielki na posługę w slumsach Kalkuty. Władze tego miasta na początku chciały wypędzić katolicką zakonnicę, potem nosiły na rękach, a gdy zmarła, urządziły jej państwowy pogrzeb z wszelkimi honorami.

Nie ma ceny

Siostry Matki Teresy, wyniesionej na ołtarze przez Jana Pawła II, są także w Szczecinie. Od ponad 30 lat robią to, co ślubowały; spokojnie, nie narzucając się nikomu, niosą pomoc ludziom wykluczonym. A że chciałyby wyremontować kamienicę i robić jeszcze coś więcej dobrego, zwróciły się do miasta o sprzedaż budynku oraz terenu z bonifikatą. Prezydent Piotr Krzystek zgodził się, ale zaprotestowała część radnych i od niedawna wokół całej sprawy trwa burza z grzmotami rzucanymi na wszystkie strony. Podobno wcale nie chodzi o misjonarki, jak się zapewnia.Wartość budynków z terenem, na którym siostry za pieniądze zakonu wybudowały stołówkę, wyceniona została na 2,1 miliona złotych, proponowana bonifikata w wys. 99 proc. to 7,9 tys. zł.

„Kolejna działka oddana za bezcen!", krzyczy część oburzonych radnych, nie wiadomo dlaczego wypowiadających się w imieniu całego społeczeństwa. Spytać od razu można, na jakie pieniądze przeliczyć pracę tych sióstr. W kamienicy na Łasztowni prowadzą dom dla chorych mężczyzn, których nie przyjmą szpitale, bo są nieubezpieczeni, więc one płacą za pomoc lekarską, kupują leki bez zniżki, bo tych ludzi nie ma w przepisach o pomocy społecznej i medycznej. Pomagają wszystkim potrzebującym.

Codziennie przychodzi do nich na obiady ok. 80 osób, w niedziele jeszcze więcej. W czasie pandemii zapewniają głodnym catering. Bezdomni tylko tutaj mogą liczyć na kąpiel, czyste ubranie, ciepłą zupę, na załatwienie niezbędnych dokumentów i dach nad głową w którymś z ośrodków prowadzonych przez Caritas. Siostry opiekują się całymi rodzinami i ludźmi całkowicie samotnymi w swoich domach, i na tym nie kończy się jeszcze ich pomoc najbardziej potrzebującym. A dodać trzeba, że na wszelką ich działalność składają się ofiarodawcy. Misjonarki Miłości nie prowadzą żadnych

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 27-11-2020



Image
Dom Misjonarek Miłości przy Bulwarze Gdańskim Fot. Ryszard PAKIESER
Image
Tuż przed świętami bezdomni w ogonku po paczki przed katedrą św. Jakuba Fot. Ryszard PAKIESER