11-12-2020 eKurier | Kurier Plus
Opiekowała się zwierzętami, dawała nadzieję młodzieży

Koszmar lekarki ze Starego Czarnowa

Koszmar lekarki ze Starego Czarnowa
Słynne zdjęcie z interwencji „Pogotowia dla Zwierząt” przesłane nam na początku kwietnia 2018 roku. Nie widać, by zwierzęta były „zagłodzone”. Razi natomiast błoto (fotografia wykonana w trakcie roztopów). Lekarze weterynarii podkreślali, że zwierzęta były leczone, w chwili interwencji aktywistów były zdrowe i dobrze odżywione. Fot. Pogotowie dla Zwierząt

Roman K. CIEPLIŃSKI

Lidia Pięta, lekarka ze Starego Czarnowa, która opiekowała się bezdomnymi zwierzętami, w tym głównie psami, od niemal dwóch lat broni się przed Sądem Rejonowym w Gryfinie przed zarzutami dotyczącymi między innymi głodzenia zwierząt, pozbawiania ich opieki medycznej i trzymania na łańcuchach. Akt oskarżenia jest jej zdaniem kopią treści zawiadomienia do prokuratury, które złożyło „Pogotowie dla Zwierząt”. To organizacja, której zarząd zawiesił Sąd Okręgowy w Poznaniu. Powodem tego miały być liczne nadużycia między innymi w trakcie interwencji na prywatnych posesjach, a były szef tego stowarzyszenia skazany został (jeszcze nieprawomocnie) przed paroma miesiącami za kradzież zwierząt na 8 miesięcy bezwzględnego więzienia. Prokuraturze, która przygotowała akt oskarżenia, nie udało się zabezpieczyć dowodów rzeczowych, czyli zwierząt, które „zostały wywiezione w nieznanym kierunku”.

Przypomnijmy, że do takiej interwencji tej „prozwierzęcej” organizacji doszło pod koniec marca ubiegłego roku także na posesji lekarki ze Starego Czarnowa – Lidii Pięty. Grupa aktywistów „Pogotowia dla Zwierząt” w asyście policji wywiozła 86 psów oraz 8 koni, 13 krów, świnie pasterskie oraz 5 kotów. Powodem miały być złe warunki, w jakich przebywały zwierzęta. „Obrońcy zwierząt” ponadto zarzucili właścicielce posesji, że znęca się nad zwierzętami; nie leczy ich, nie dba, a nawet trzyma na uwięzi i głodzi. Akcja przeprowadzona w ciągu 3 dni, to jest od 28 do 30 marca 2018 roku, była dobrze zaplanowana i zorganizowana. Aktywiści na prywatnej posesji czuli się jak u siebie. Nie interesowały ich wyjaśnienia dotyczące powodów, dla których zwierzęta przebywały wówczas na zabłoconej posesji. Ekipa jednej ze znanych stacji telewizyjnych bez zgody uruchomiła drony, które filmowały z góry „fatalne warunki, w których żyły zwierzęta”. Jak zeznaje lekarka, w czasie kiedy policjanci udzielali wywiadów dziennikarzom stacji telewizyjnej, aktywiści bez jakichkolwiek hamulców penetrowali posesję, wtargnęli do prywatnego mieszkania, myszkowali i przeszukiwali wnętrza. Nikt nikogo nie legitymował. Nie było mowy o poszanowaniu czyjejś własności czy miru domowego.

Skąd się wzięło błoto?

Zdaniem Lidii Pięty interwencja „Pogotowia dla Zwierząt” tego konkretnego dnia nie była dziełem przypadku. Stało się to w momencie roztopów, po wyjątkowo deszczowej jesieni i równie mokrej zimie. Nie tylko posesja Lidii Pięty ale wiele innych w Starym Czarnowie było wówczas

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 11-12-2020