17-12-2020 eKurier | Szczecin/Region
Grudzień 1970 to fundament drogi do wolności
Bunt robotników zaskoczył wszystkich
Rozmowa z dr. Pawłem Skubiszem, dyrektorem szczecińskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej
- Czy nie uszlachetniamy nadmiernie wydarzeń Grudnia ’70? Przecież impulsem do strajków był sprzeciw wobec podwyżek cen, a nie głód demokracji i wolności…
- Faktycznie początkiem protestu robotników stały się podwyżki wprowadzone od 13 grudnia 1970 r. przez ekipę Władysława Gomułki. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia, tak ważnymi w polskiej tradycji, gdzie obok elementów religijnych to właśnie suto zastawiony świąteczny stół i spotkania rodzinne pozwalały na oderwanie się od szarej rzeczywistości PRL. Dlatego w 1970 r. święta jawiły się polskim robotnikom w ponurych barwach drożyzny i problemów z aprowizacją. Stąd ta determinacja protestujących, którzy żądali cofnięcia podwyżek i chcieli o tym rozmawiać z przedstawicielami władzy. W Szczecinie Antoni Walaszek, ówczesny pierwszy sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Szczecinie, odmówił przybycia do Stoczni im. Adolfa Warskiego na rozmowy z robotnikami. Dlatego ci wyszli na ulice miasta i udali się pod Komitet Wojewódzki, aby tam zaprotestować. Zamiast wysłuchania protestujących władza komunistyczna wybrała rozwiązanie siłowe. Na Wybrzeżu zginęło 45 osób, w tym 16 w Szczecinie. Dziś wielu Polakom trudno zrozumieć motywy, jakimi kierowali się robotnicy 50 lat temu. Nie pamiętamy lub nie wiemy o powszechnej biedzie, będącej efektem długofalowych skutków II wojny światowej i zniszczenia Polski dokonanego przez dwóch okupantów, o dyktaturze komunistów opartej o indoktrynację polityczną, terror bezpieki i manipulacje cenzury, o tragicznych warunkach pracy, o braku niezależnych od partii związków zawodowych, o problemach w zaopatrzeniu, o braku opału czy
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 17-12-2020