22-01-2021 eKurier | Kurier Plus
Długie godziny przed ekranem

Blaski i cienie studiów online

Blaski i cienie studiów online
Największą bolączką zarówno dla studentów, jak i wykładowców jest brak bezpośredniego kontaktu. A jeszcze niedawno tak się bawili (podczas juwenaliów) studenci… Fot. Ryszard PAKIESER

Natalia ZABOROWSKA

Kiedy koronawirus stał się problemem globalnym, a w Polsce przybyło chorych, każdy kolejny tydzień marca i kwietnia przynosił nowe obostrzenia. Zamknięto uczelnie, szkoły i biblioteki. Od tego czasu - nieprzerwanie - studenci biorą udział w zajęciach w formie zdalnej, przymusowo zamieniając salę wykładową na domowe zacisze - także na Uniwersytecie Szczecińskim. Czy w tej sytuacji technologia jest dla nich zbawieniem czy przekleństwem?

Na początku był chaos

- Pierwsze miesiące nauczania zdalnego były jak zderzenie ze ścianą. Chaos informacyjny, masa dodatkowych prac, których w standardowym programie nie przewidywano, częste zmiany w sylabusie i formach zaliczenia przedmiotu - wspomina Marek, student Uniwersytetu Szczecińskiego. - Teraz jest zdecydowanie lepiej. Myślę, że wszystkim, zarówno studentom, jak i wykładowcom, udało się na ten nowy tryb w pełni przestawić.

Marzec 2020 r. przyniósł żakom wiele zmian: całkowite wywrócenie do góry nogami codziennej rutyny, brak bezpośredniego kontaktu z wykładowcami i rówieśnikami, utrudniony dostęp do literatury.

- Radziłam sobie w najprostszy sposób, jaki znałam: ściśle trzymałam się swoich codziennych rytuałów - opowiada o funkcjonowaniu w czasie lockdownu Anna, studentka US. - Wstawałam tak wcześnie, jak wtedy gdy dojeżdżałam na uczelnię. Ubierałam się, czesałam, jadłam śniadanie, robiłam makijaż. Jednym słowem, wszystko po staremu, jakby nic się nie zmieniło. To mi bardzo pomogło na początku, gdyż pokusa opuszczania zajęć i snucia się po domu w piżamie całe dnie była naprawdę duża.

Tęskno mi za

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 22-01-2021