12-03-2021 eKurier | Kurier Plus
„Jestem bardzo ostrożny, noszę maseczkę i uważam na siebie”

Nauczył się polskiego tak jak Szwejk niemieckiego

Nauczył się polskiego tak jak Szwejk niemieckiego
Jaromir Nohavica to czeski poeta, pieśniarz, kompozytor i tłumacz. Muzyczny samouk – gra na gitarze, skrzypcach, flecie oraz na heligonce, będącej osobliwym rodzajem akordeonu z papierową harmonią, bardzo popularną szczególnie wśród żywieckich górali XIX wieku. Urodził się 7 czerwca 1953 roku w Ostrawie. Zanim zaczął uprawiać zawód artysty, pracował między innymi jako robotnik i bibliotekarz (tu, po czeskiej stronie Cieszyna, nauczył się języka polskiego). Jego piosenki są niezwykle różnorodne – poetyckie, refleksyjne, zdarzają się też utwory wypełnione rubasznym dowcipem albo nawiązaniami politycznymi. Jak mówi, inspirację czerpie z twórczości Bułata Okudżawy, Władimira Wysockiego, Leonarda Cohena, Aleksandra Błoka czy Borisa Viana. Fot. Vladimir YURKOVIC

Z Jaromirem NOHAVICĄ, czeskim poetą, pieśniarzem, kompozytorem i tłumaczem, rozmawia MONIKA GAPIŃSKA

 

– Polska telewizja straszy, że pandemia w Czechach przyspieszyła nieporównywalnie mocniej niż w Polsce…

– Nie jest tak źle. Pamiętam, jak u nas pisali z kolei, że w Polsce jest katastrofa… Trochę dyscypliny i cierpliwości, a wszędzie będzie lepiej. Trzeba schłodzić głowę i nie zamartwiać się tym. Jak byłem mały, to ojciec mówił: „Synek, jesteś chory, będziesz siedział w domu”. Tymczasem niektórzy ludzie są jak małe dzieci i wyrywają się z tym wychodzeniem z domu.

– Czy jest pan już zaszczepiony?

– Czekam w kolejce, jak wszyscy. Jestem zwykłym szarym człowiekiem. Ale też jestem bardzo ostrożny, noszę maseczkę i uważam na siebie, bo chcę się spotkać z panią na koncercie w Szczecinie.

– W Szczecinie był pan na koncercie w 2018 roku. Pięknie było!

– I nawet wiem, co pani o tym koncercie napisała!

– Kokietuje pan…

– Nie kokietuję. Teraz są takie czasy, że wpisuję w Google – Monika Gapińska, „Kurier Szczeciński” i wszystko mi się pokazuje. Szczecin, fantastyczne miasto! Wracając do koncertów – jak człowiek jest muzykiem przez czterdzieści lat, to jest takim trochę włóczęgą.

– Cygańskie życie artysty…

– Trochę tak. I tu nagle muszę siedzieć w domu. A ja chcę zobaczyć nowe miejsca i poznać wspaniałych ludzi! No cóż, będzie lepiej. Jestem pewny, że pod koniec lata wrócą koncerty.

– Kiedy zagrał pan ostatni koncert?

– U mnie w „Heligonce”, w moim klubiku w Ostrawie we wrześniu. W Polsce ostatnio byłem 6 grudnia 2019 roku na Śląsku. Za to podczas pandemii zagrałem około dwudziestu koncertów online, prosto z mojego poddasza w Ostrawie. Ludzie słuchają mnie w internecie. Ale tęsknię za koncertami z publicznością. Dla mnie każdy koncert to nie tylko występ, ale też wycieczka do jakiegoś miejsca. Polskę, Czechy i Słowację zjeździłem wzdłuż i wszerz. Pamiętam każde odwiedzane miasto. Zawsze tam idę do antykwariatu, na kawę i do Empiku – najpierw do działu z poezją, następnie kupuję polskie gazety, od lewej do prawej strony. Potem mam taką „dużą głowę”, bo co Polak to inne zdanie.

– Jak spędza pan teraz czas w domu? Pewnie

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 12-03-2021



Image
Nowa płyta artysty nosi tytuł „Máma mi na krk dala klíč“. Album ten to piętnaście nowych, oryginalnych utworów, mocne melodie i - co charakterystyczne dla ostrawskiego barda – jeszcze mocniejsze teksty. Przy akompaniamencie gitary akustycznej artysta śpiewa m.in. o swojej mamie, tacie, ukochanych kobietach, mistrzach muzycznych i literackich, a także o zmarłym przyjacielu. Fot. Magic Records