22-03-2021 eKurier | Szczecin/Region
„Lukier”, który porasta fasady

Szyldoza – choroba Szczecina

Szyldoza – choroba Szczecina
Zalepione folią witryny nie przydają miastu uroku. Fot. Marek KLASA

Szczecin miał i chyba wciąż ma pecha. Najpierw alianckie naloty zrównały z ziemią nadodrzański przemysł i kilka kwartałów kamienic. To co zostało w śródmieściu - eklektyczne elewacje - przez dekady marniało. Gdy w latach 90. ubiegłego wieku jeden z emigrantów sprzed stanu wojennego przyjechał do rodzinnego miasta i popatrzył na kolorowe reklamy na obłupanych brudnych fasadach, rzucił krótko: lukrowana bieda.

I choć od tamtego czasu szczecinianie żyją lepiej, miasto nie potrafi sobie poradzić z tym, co dzieje się na starych i nowszych budynkach w centrum, a także na peryferiach. „Lukier" rozrósł się bowiem do niebywałych rozmiarów, niczym grzyb. Mowa o reklamowym chaosie.

Choć pstrokacizna oplotła całe miasto, to jest kilka miejsc,

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 22-03-2021



Image
Oto do czego doprowadza brak uchwały krajobrazowej, która uregulowałaby zasady reklamy w mieście. Fot. Marek KLASA
Image
Banery, banerki, tabliczki, folia z nadrukiem… Fot. Marek KLASA
Image
Fot. Marek KLASA
Image
Fot. Marek KLASA
Image
Fot. Marek KLASA
Image
Aleja Wyzwolenia koło placu Rodła. Ramy witryny w kolorze minii mają walić po oczach? Tu jest wszystko – jak głosi wielka plansza. Fot. Marek KLASA