22-03-2021 eKurier | Sport
PIŁKA NOŻNA Z SALOS-u na ligowe boiska

Wyruszyć w podróż życia

Wyruszyć w podróż życia
Krzysztof Sobieszczuk pracował m.in. w Iskierce Szczecin. Fot. archiwum

Wywiad z trenerem piłkarskim Krzysztofem Sobieszczukiem

Krzysztof Sobieszczuk przed laty prowadził piłkarzy szczecińskiej Pogoni Nowej, a później pracował w wielu klubach, zaś obecnie zajmuje się czołowym zespołem Klasy Okręgowej - Mewą Resko. Poprosiliśmy go o rozmowę na temat rozwoju futbolu w naszym województwie.

- Jest pan trenerem, który bardzo lubi analizować i dużo siedzi przy taktyce…

- Zgadza się. Jestem taktykiem. Tak można o mnie powiedzieć.

- Jaka jest geneza zainteresowania się piłką nożną?

- Początek mojej przygody z piłką był taki, że w szkole salezjańskiej utworzyłem Uczniowski Klub Sportowy o nazwie Don Bosco. Byłem opiekunem całej struktury, najpierw zaczęliśmy grać w lidze salezjańskiej, potem w lidze juniorskiej również salezjańskiej. Pewnego wieczoru zadzwonił do mnie ksiądz Tadeusz Balicki z zapytaniem, ilu mam juniorów. W tamtych czasach miałem ich około 40. Tego samego dnia ksiądz kazał mi wracać z wczasów, żeby szybko zebrać odpowiednie dokumenty, które będą mi potrzebne do rejestracji zawodników pod nową nazwą i w nowym klubie, jakim była Pogoń Nowa Szczecin. Tam już czekali na mnie kierownik Andrzej Obst, ksiądz Tadeusz i świętej pamięci pan trener Włodzimierz Obst. Od tego momentu zaczęła się moja przygoda z piłką, która trwa do dziś.

- Czy wzoruje się pan na jakimś znanym trenerze z wielkiej piłki?

- W piłce nie ma idealnego wzorca. Moim zdaniem, gdyby Jürgen Klopp czy Pep Guardiola nie mieli takiego budżetu na transfery, to na pewno nie wykręciliby takich wyników. Oni pracują z najlepszymi piłkarzami na świecie, co ułatwia zadanie, oraz mają w swoich sztabach po kilku trenerów. Natomiast dużo jednostek treningowych biorę właśnie od tych trenerów.

- Jak pan wspomina okres pracy w Iskierce Szczecin? Zrobił pan dwa awanse. Dlaczego podał się pan do dymisji?

- Iskierka to mój dom. Klub, w którym bardzo dobrze się czułem, ale do pewnego momentu. Już po drugim awansie

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 22-03-2021