02-04-2021 eKurier | Szczecin/Region
Pisarze ziemi szczecińskiej – Adolf Momot (1931–2005)

Na wysokim piętrze wieżowca

Na wysokim piętrze wieżowca
Adolf Momot w albumie Andrzeja Łazowskiego „Portrety szczecinian”, Szczecin, Wydawnictwo Kurier-Press, 1995

Bogdan TWARDOCHLEB

Mówili, że Adolf Momot swój pierwszy wiersz napisał w 1949 r. Jeśli tak, to musiał go napisać w więzieniu albo po 13 grudnia 1949 r., gdy wyszedł warunkowo na wolność. Za pierwsze swoje książki otrzymywał prestiżowe nagrody. W Szczecinie mieszkał od 1952/53 roku. Nieraz zmieniał mieszkania, aż wspiął się do spółdzielczej kawalerki na wysokim piętrze wieżowca. Gdy patrzył z okna, on, wychowany na wsi i ziemi, widział szare ściany bloków i dachy blaszanych garaży, czasem ptaki. Skrupulatnie przygotował ostatni plan życia. „Jego droga do pisarstwa była reymontowska" - pisał Stanisław Rzeszowski, nauczyciel, znany niegdyś regionalista z Nowogardu, Szczecina, Gryfina.

* * *

Urodził się 22 sierpnia 1931 r. we wsi Hamernia na Zamojszczyźnie, w centrum Puszczy Solskiej, nad bystrą rzeką Sopot o krystalicznej wodzie. Jego ojciec, Józef, był robotnikiem leśnym, matka, Marianna z domu Nowak, zajmowała się domem. W drugiej swojej powieści „Tyle słońca", wyróżnionej w 1967 r. Nagrodą im. Stanisława Piętaka, opisał atmosferę domu i rodzinnej wsi latem 1939 r. 1 września poszedł do pierwszej klasy.

Gdy mieszkał w Szczecinie, wyprawiał się w swoje strony - do starej Polski. Najpierw ulubionym motorem, później samochodem (małym fiatem) - na skos, przez cały kraj, 800-900 kilometrów. Przywoził stamtąd zdjęcia. Była na nich np. tablica z nazwą Hamernia i on - roześmiane, szczęśliwe oczy. „Nie znasz Roztocza, Puszczy Solskiej, Czartowego Pola? Nie byłeś tam? Niemożliwe…" - nie mógł zrozumieć. Hamernia, rzeka i młyn Sopot (dziwne nazwy jak na Zamojszczyznę), dzieciństwo i wojna wracały w jego powieściach. Wracały też wioski pod Przelewicami, Pyrzycami i Stargardem, Szczecin. Napisał chyba kilka wierszy o morzu. Zgodził się nawet popłynąć w tzw. rejs zadaniowy statkiem PŻM do Egiptu.

* * *

Bohater powieści „Tyle słońca" z niecierpliwością czekał na pierwszy dzień roku szkolnego 1 września 1939 r. Gdy minęły lata, wspominał: „Nauczycielka (…) stała przed nami, patrzyła w nas - i nic. Cisza nastała, że nawet spojrzenia znieruchomiały. Po jakimś czasie dopiero odezwała się: Idźcie do domu".

Ojca Adolfa Momota Niemcy wywieźli do Oświęcimia, matkę - na roboty. On z rodzeństwem mieszkał u krewnych. Był głód, strach. Pracował. Puszcza Solska była miejscem zgrupowań partyzantów AK, BCh, NSZ, GL, grup radzieckich, terenem wielkich bitew. W 1943 roku, gdy miał 12 lat, przyjął pseudonim „Gałązka" i został łącznikiem AK.

Po wojnie, w 1946 roku, znalazł się z rodziną w Kwiatkowie, wsi, której nazwę szybko zmieniono na Morzyca (dziś w gminie Dolice). W różnych dokumentach pisał później, że do 1949 r. pracował z rodzicami, a od 1 stycznia 1950 roku był robotnikiem na kolei. W ciągu niecałych ośmiu lat, do sierpnia 1958 r., ukończył kolejno: liceum korespondencyjne, kurs nauczycielski, Technikum Łączności, polonistykę na Studium Nauczycielskim i Uniwersytecie Poznańskim. W tym samym czasie był (również kolejno): sekretarzem Samopomocy Chłopskiej, wiejskim nauczycielem, kierownikiem grupy monterów linii telefonicznych.

Od 1958 r. pracował w szczecińskich szkołach podstawowych, najdłużej, bo 19 lat, w szkole przy Zakładzie Karnym nr 5. Uczył czytać i pisać dorosłych więźniów, nawet mieszkał na terenie więzienia. Zaczął pisać powieść o nauczycielach. Wśród jej bohaterów

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 02-04-2021



Image
Do Hamerni jeździł małym fiatem. Fot. Książnica Pomorska/archiwum pisarza
Image
Powieść „Tyle słońca” (LSW), Nagroda im. Stanisława Piętaka 1967