29-03-2021 eKurier | Sport
PIŁKA NOŻNA Zwycięstwo Świtu na zakończenie zasadniczej części III-ligowych rozgrywek

Tęcza nie pomogła Kotwicy

Tęcza nie pomogła Kotwicy
Szczególnie do przerwy było sporo akcji pod bramką Kotwicy. Fot. Ryszard PAKIESER

Piłkarze III ligi w sobotę zakończyli zasadniczą część sezonu, po której nastąpił podział na mistrzowską ósemkę oraz grupę spadkową, do której trafiły pozostałe zespoły. Do grupy mistrzowskiej awansowały dwa zachodniopomorskie zespoły: Świt Skolwin i rezerwy Pogoni Szczecin. Wydawało się, że w ostatniej kolejce, po wyjazdowym zwycięstwie nad niedawnym II-ligowcem Elaną Toruń, wiceliderujący Świt zmniejszy dystans do prowadzącej Raduni Stężyca, lecz ta zwyciężyła z Unią Swarzędz przysłowiowym rzutem na taśmę, a zwycięski gol dla lidera padł w 90. minucie po strzale samobójczym…

POGOŃ II Szczecin - KOTWICA Kołobrzeg 2:1 (1:0); 1:0 Mariusz Fornalczyk (41), 1:1 Oskar Frygier (69), 2:1 Mariusz Fornalczyk (72)

POGOŃ II: Bursztyn - Balcewicz, Łasicki, Kuzko, Pach - Wędrychowski (87 Kuśmierek), Cybulski (68 Wawrzynowicz), Ława, Łukasiak, Fornalczyk (79 Maćkowski) - Zaborski (85 Martyn)

KOTWICA: Trojanowski - Gęsior, Gieraga, Łysiak, Łukasz Staroń (82 Wysocki) - Kalupa (57 Gawron), Gancarczyk (71 Kolano), Włodyka (62 Jakubow), Kozajda, Sternicki - Koźlik (57 Frygier)

Sobotnie zachodniopomorskie derby miały duży ciężar gatunkowy, bo zwycięzca mógł zapewnić sobie miejsce w mistrzowskiej ósemce i dlatego sporo było walki, ostrych zagrań, fauli i w konsekwencji żółtych kartek.

Mecz rozpoczął się od ataków rezerw portowców, ale w 9. minucie gorąco zrobiło się w polu karnym Pogoni, gdy po starciu przewrócił się Gancarczyk, ale sędzia uznał, że to była próba wymuszenia rzutu karnego i ukarał piłkarza Kotwicy żółtą kartką. Pięć minut później Staroń strzelił nad poprzeczką szczecińskiej bramki. Chwilę później bardzo dobrą sytuację do objęcia prowadzenia mieli gospodarze, gdy po dośrodkowaniu z prawej strony tuż sprzed bramki nie trafił w piłkę Zaborski. W 23. minucie po kontrataku faulowany w polu karnym był Gancarczyk i tym razem arbiter podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł sam poszkodowany, ale rozproszył go Bursztyn, biegając po linii bramkowej, wyczuł intencje strzelca i obronił strzał oraz dobitkę, a przy drugiej dobitce wyręczyli bramkarza koledzy, wybijając piłkę z linii bramkowej. Kołobrzeżanie nie zrazili się przestrzeloną jedenastką i atakowali, a najlepszą okazję miał Kozajda. W 41. minucie Fornalczyk po ładnej akcji strzałem w tzw.

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 29-03-2021



Image
Tak padła bramka po strzale Pawła Krawca z 18 metrów. Fot. YouTube – ElanaTV1968
Image
Chemik Police (w zielonych strojach) musiał uznać wyższość rywali z Przodkowa. Fot. Ariel SZYDŁOWSKI