02-04-2021 eKurier | Kultura
Lockdowny (niestety albo stety) pomagają mi w pisaniu

Znajomi proszą o umieszczenie ich w powieści

Znajomi proszą o umieszczenie ich w powieści
Fot. Dariusz GORAJSKI

Z Markiem STELAREM, autorem powieści kryminalnych, rozmawia Monika GAPIŃSKA

- Na początku pandemii ukazała się twoja powieść pt. „Intruz", a w kolejnych miesiącach - „Blizny", „Sedno" i najnowsza, czyli „Sekta". Gonisz Remigiusza Mroza w liczbie napisanych rocznie książek! Czy pandemia i kolejne lockdowny zrobiły z ciebie pracoholika?

- Liczba moich powieści, które ujrzały światło dzienne w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, to trochę wypadkowa wielu okoliczności. Ścigać się z nikim, a zwłaszcza z niekwestionowanym liderem branży (bez uszczypliwości, to po prostu fakt!) nie chcę, bo nie muszę, ja mam już swoje lata. Część historii była napisana już wcześniej, a reszta to ścisłe trzymanie się planu, który zakłada dwie powieści w roku plus ekstrasy w rodzaju opowiadań w antologiach. Oczywiście, bez wątpienia lockdowny (niestety albo stety) pomagają mi w pisaniu, bo z racji ograniczenia codziennych czynności mam więcej czasu na pisanie, po prostu. Podstawa to wypełnienie planu, a jeśli uda mi się zdążyć z czymś jeszcze, nawet kolejną powieścią, to też dobrze!

- Skąd pomysł na fabułę najnowszej powieści? Czy przedstawiając problem ludzi, którzy trafili do sekty, miałeś w tyle głowy, by przy okazji straszyć niebezpieczeństwem bycia częścią sekty?

- Stosunek do sekt, czyli formalnie:

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 02-04-2021