02-04-2021 eKurier | Szczecin/Region
„Polski rząd musiałby usiąść do twardych, ale konkretnych rozmów z reżimem”
Łukaszenka sankcjom się nie kłania
Z dr. Maciejem PIECZYŃSKIM, rusycystą z Uniwersytetu Szczecińskiego, rozmawia Alan SASINOWSKI
- Reżim Aleksandra Łukaszenki zamknął w więzieniu kilkoro Polaków, w tym Andżelikę Borys, szefową Związku Polaków na Białorusi, oraz działacza polonijnego Andrzeja Poczobuta. Co Łukaszenka chce w ten sposób osiągnąć? I dlaczego chce to osiągnąć właśnie teraz?
- Mówi się, że mógł to być element szerszej akcji represji wymierzonych przeciwko białoruskiemu społeczeństwu obywatelskiemu w ogóle. Zgodnie z tą hipotezą Łukaszenka chciał zdusić wszelkie przejawy niezależnej aktywności w przeddzień Dnia Woli - obchodzonego 25 marca przez opozycję alternatywnego święta narodowego. Było wiadomo, że na ten dzień planowane jest wznowienie masowych protestów. Tyle że ta teoria z pewnością nie wyczerpuje tematu. Atak na polską mniejszość ma bardzo konkretny kontekst, związany z relacjami na linii Warszawa - Mińsk.
- Jak te relacje wyglądają?
- Od samego początku antyrządowych protestów Polska, z powodu swojego zaangażowania po stronie Swiatłany Cichanouskiej i jej zwolenników, była wrogiem geopolitycznym numer jeden dla Łukaszenki. Jednak moment ataku nie jest przypadkowy. Dogodnym pretekstem do kampanii antypolskiej była celebracja święta Żołnierzy Wyklętych w szkole polskiej w Brześciu, z udziałem tamtejszego konsula. Dokonane na podlaskich Białorusinach zbrodnie Romualda Rajsa „Burego", nawet przez polski IPN uznane za akty ludobójcze, od wielu lat stanowią jeden z nielicznych trudnych tematów, jeśli chodzi o wspólną, polsko-białoruską przeszłość. Co roku Mińsk konsekwentnie potępiał marsze ku czci „Burego" w Hajnówce. Przy czym Łukaszenka oburza się na kult „Wyklętych" nie tylko z uwagi na pojedyncze przypadki zbrodni.
- Co go uwiera?
- Prosowiecka polityka historyczna współczesnej Białorusi zwyczajnie stoi w sprzeczności z uznaniem racji podziemia antykomunistycznego. Zbrodnie „Burego" są tylko wygodnym pretekstem do ataku na Polskę, do forsowania absurdalnej zresztą tezy o „heroizacji nazizmu" nad Wisłą. Co prawda, wspomniana uroczystość w szkole polskiej w Brześciu poświęcona była „Wyklętym" w ogóle, a nie „Buremu" w szczególności, Mińsk jednak wykorzystał sytuację. Inna sprawa, że biorąc pod uwagę stosunek władz do podziemia antykomunistycznego i
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 02-04-2021