02-04-2021 eKurier | Szczecin/Region
Słabszy, zignorowany, przezroczysty
Zobacz we mnie człowieka
Katarzyna LIPSKA-SOKOŁOWSKA
Najpierw trzeba pokonać pięćdziesiąt pięć kamienicznych schodów, potem ominąć płytę chodnikową, którą ktoś położył tuż pod bramą i centralnie przycisnął kamieniem. I jeszcze dwie dziury między kostką brukową. Potem można iść dalej - do sklepu. Najbliższa jest Żabka. Dwa stopnie w górę na wejściu, potem trzy schody i w prawo - kolejne cztery. Po chleb z ziarnami trzeba się pochylić aż do podłogi. I zaszurać do kolejki, przeważnie za rosłymi mężczyznami, bo obok duża budowa. To stanie nie jest jednak najgorsze, od bólu nóg trudniej bowiem znieść słowa…
- Nie dość, że kulawa, to jeszcze ślepa! Tam jest koniec kolejki - mówi do Małgorzaty w sklepie kobieta w podobnym do niej wieku. Ona zdrowa, Małgosia niesprawna, z laską.
- Co ja wróżka jestem, że mam pani podjazd wyciągać? - zwraca się do pani Ani na wózku inwalidzkim kierowca autobusu, choć przez szybę widzi, kto oczekuje na przystanku.
Nie ma chyba takiego niepełnosprawnego człowieka, który nie doświadczył kpin, wyzwisk, niezrozumienia, braku życzliwości. Nie mówią głośno, co ich spotyka, bo i tak usłyszą od innych: „naprawdę?", „nie przesadzaj", „to niemożliwe" albo - co najgorsze - „jesteś przewrażliwiony".
Anna Kamińska na wózek inwalidzki usiadła sześć lat temu, po nieudanej rekonstrukcji stopy. Wcześniej mimo porażenia mózgowego poruszała się o własnych siłach. Co prawda niesprawnie i w swoim tempie, ale bez laski, bez kuli, bez balkonika. Wówczas nikt nie zwracał na nią uwagi, nikt się nie oglądał.
- Gdy poruszam się na wózku, czy to ręcznym, czy elektrycznym, zawsze się ktoś mną zainteresuje: wpatruje się młodzież i dorośli, gapią się dzieci. Patrzą jak na stwora z Marsa - irytuje się kobieta. - XXI wiek, a ludzie zachowują się tak, jakby osoby niepełnosprawnej nigdy nie widzieli.
- Nie
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 02-04-2021