02-04-2021 eKurier | Szczecin/Region
Zaczęło się od filmu w szczecińskim kinie „Bałtyk”
Magia kina Jerzego Zielińskiego
Marek OSAJDA
Na kinowym ekranie czarno-biały film. Opowiada o przyjaźni małego chłopca z dzikim koniem. To francuska produkcja z pięknymi kadrami, krajobrazami i przede wszystkim chwytającą za serce opowieścią. Na widowni przeważają dzieci i młodzież, bo to film dla nich. Na twardym drewnianym fotelu siedzi chłopiec, który film czerpie całym sobą. Świecą mu oczy, mocno bije puls, czerwienieją policzki. To co widzi kompletnie go urzeka. Na tyle mocno, że do dziś pamięta tę historię, zdjęcia, które utkwiły mu w pamięci, a także tytuł filmu - „Biała grzywa". Od tej pory minęło ponad pół wieku, a urzeczenie nadal trwa.
W dużym ogrodzie z owocowymi drzewami, kwiatami i grządkami warzyw biegają mali chłopcy. Jednym z nich jest Jurek, który w pobliskim kinie „Bałtyk" zachwycił się francuskim czarno-białym filmem. Drugim jego brat Wojtek, który siedział obok. Dokazują, chowają się przed sobą, wchodzą na drzewa, zrywają owoce. Zabawę przerywa ojciec, miłośnik języka angielskiego, który wzywa ich na naukę tego języka. Chłopcy ociągają się, ale spełniają zalecenie ojca. A po latach przekonują się, że warto było przerywać ogrodowe harce. Ojciec-nauczyciel wiedział, co robi.
- Ja byłem urzeczony tym, że można zatrzymać nagle moment i ten moment można za chwilę zobaczyć na fotografii. To był dla mnie element magii - mówi Jerzy Zieliński.
Prawie zawsze miał przy sobie aparat fotograficzny. Robił mnóstwo zdjęć, które wywoływał w przygotowanej przez siebie miniaturowej ciemni pod drewnianymi schodami w rodzinnym domu przy ul. Wieniawskiego w szczecińskiej dzielnicy Pogodno. Jurek wywoływał tam zdjęcia miejsc i ludzi zatrzymanych w momencie, który w rzeczywistości już się nigdy nie powtórzy. Ale można było ten moment zatrzymać dzięki fotografiom. Te chwile, gdy pojawiało się powoli wywoływane zdjęcie, to
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 02-04-2021