09-04-2021 eKurier | Kurier Plus
Rozmowa (nie tylko) o napoleońskim Szczecinie

Dżuma, tyfus i cholera w Szczecinie

Dżuma, tyfus i cholera w Szczecinie
Fot. archiwum

Z Marianem KALEMBĄ, lekarzem, frankofilem, pasjonatem historii Szczecina, wiceprezesem Stowarzyszenia Alliance Française w Szczecinie, rozmawia Roman CIEPLIŃSKI

Mało kto wie, że przez 7 spośród 777 lat, jakie upłynęły od uzyskania praw miejskich, Szczecinem zarządzał francuski gubernator wojskowy. Okupacja francuska przypadła na lata 1806-1813 i była następstwem wojny, którą Prusy wypowiedziały napoleońskiej Francji. Zmagania militarne zakończyły się zwycięstwem Napoleona. Na mocy traktatu pokojowego z 1807 r. Prusy zostały obciążone wysoką kontrybucją, a twierdze w Szczecinie, Kostrzynie i Głogowie obsadziły francuskie garnizony.

- Dziś mieszkańcy Szczecina najbardziej zainteresowani są sprawnym funkcjonowaniem służby zdrowia. Dwieście lat temu nie było koronawirusa, jednak zdrowie zawsze było w cenie. Jak więc zaczniemy opowieść o leczeniu w tamtych czasach?

- Zacznijmy klasycznie - dawno, dawno temu w Szczecinie… Tak dawno, że (choć trudno w to uwierzyć) nie było w mieście Narodowego Funduszu Zdrowia, a chirurdzy nie byli pełnoprawnymi lekarzami.

200 lat temu Szczecin w wyniku wojny prusko-francuskiej znalazł się w wyjątkowej sytuacji. Czy potrzeby zdrowotne mieszkańców mogły być dobrze zaspokajane w warunkach trwającej okupacji francuskiej? W 1806 r. miasto liczyło około 21 tysięcy mieszkańców. Mieli oni do dyspozycji dwa szpitale. Budynek miejskiego St. Petri Hospital (punkt 1 na planie) wzniesiono w latach 1725-26, na parceli leżącej na wschód od kościoła Piotra i Pawła, przy nieistniejącej dziś Klosterhofstraße (teren obok nitki wjazdowej Trasy Zamkowej, między teatrem „Kana" a hotelem „Fokus"). Drugi szpital (punkt 2 na planie) znajdował się na Łasztowni przy Wall Straße (obecnie Bulwar Gdański). Skuteczność leczenia w tych szpitalach nie była wysoka, wynikała z ówczesnych możliwości diagnostycznych i terapeutycznych. To powodowało, że wielu chorych pozostawało w swoich domach i tam byli odwiedzani przez medyków. Natomiast w szpitalach leczono ubogich mieszkańców oraz izolowano tam chorych, gdy pojawiały się epidemie. Bo epidemie były, są i będą. W XVIII i XIX wieku przez Szczecin przetaczały się epidemie dżumy, tyfusu i cholery, obecnie mamy epidemię wywołaną przez koronawirusa. Dawniej organizowano szpitale dla zadżumionych, dziś działają w mieście szpitale dla pacjentów z COVID-19.

Na początku XIX w. część pruskich lekarzy i chirurgów prowadziła wolną, prywatną

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 09-04-2021



Image
Marian Kalemba