07-05-2021 eKurier | Kultura
Joanna Kulmowa (1928-2018)

Między arkadią a apokalipsą

Między arkadią a apokalipsą
Fot. (b.t.)

Bogdan TWARDOCHLEB

„Nie uda się wam żaden pościg,/ Nie mam świadectwa tożsamości" - pisała Joanna Kulmowa w jednym z dawnych wierszy. Jakby uprzedzała, że kto zechce jej twórczość układać w jakieś sztywne ramy, sam siebie wyprowadzi na manowce.

Zastrzeżenie drugie: gdy pisze się o Joannie Kulmowej, nie można nie pisać o jej mężu Janie Kulmie, reżyserze, opiekunie ich domu, filozofie, pasjonacie liczb urojonych. Oboje ze swoich autonomicznych światów stworzyli jeden wieloraki świat. Ona, urodzona w żydowskiej rodzinie przemysłowców, on - potomek chadeckich polityków i społeczników warszawskich, wnuk marszałka Senatu RP.

* * *

Czasoprzestrzenie twórczości Joanny Kulmowej sięgają daleko poza granice języka, w światy-nieświaty - jak pisała, do których słowami można się tylko zbliżać. Jednak wiele jej utworów powstało w czasie, gdy modna była teza, że poznać można tylko to, co da się ująć w słowa, czyli że de facto coś, co nie jest opisywalne, nie istnieje. Na marginesach zostawała więc intuicja, tak dla Kulmowej ważna, jak też wszelakie podszepty zaświatów. Może dlatego krytyka długo jej nie zauważała? W 1960 roku pisał o tym wzburzony Marian Ośniałowski w tygodniku „Współczesność", sam też poeta. Widział jej niepodobieństwo do innych poetów i dystans wobec pokoleniowych sporów, które były w istocie bataliami tożsamościowymi. Czy mogła w nich uczestniczyć poetka, która swojej tożsamości nie była pewna? Po latach pisała o tym w autobiografii „Ciułanie siebie" (1995).

* * *

„Po germaniach hiszpaniach dalekich rozwłóczona moja prehistoria…" - pisała w wierszu o ironicznym tytule „zaprzańcy" (1979). Urodziła się w Łodzi 25 marca 1928 roku. Jej ojciec, Alfred Cichocki, był agentem handlowym, matka, Wanda z domu Landsberg, zajmowała się domem. Oboje byli dalekimi potomkami Żydów, którzy pod koniec XV wieku uciekli przed inkwizycją z Półwyspu Iberyjskiego. Rodowi Landsbergów dał początek Salomon Calahora (1530-1596) z miasta Calahora w północnej Hiszpanii, osobisty lekarz Zygmunta Augusta i Stefana Batorego.

Kulmowie pojechali do Calahory. Ślady tej podróży można znaleźć w cyklu wierszy Joanny Kulmowej „za saragossą", który jest też relacją z pobytu w jednym z miejsc jej duchowym narodzin. W czasie podróży odkryła „upiorną przeszłość" przodków „łamanych kołem w saragossach", palonych „po dreznach lipskach germańskich". Ich popioły rozsypywano także „na mazowszach podkarpaciach". W swoich utworach taką wiedzę o przeszłości przenosiła w przyszłość jak ostrzeżenie, że zło może się powtórzyć. Niezapieranie się przeszłości, zwłaszcza złej, to - według niej - moralny nakaz. Tamta podróż była dla niej także odkryciem nierozerwalnych związków z Polską.

* * *

Aleksander Landsberg, dziadek Joanny Kulmowej, rozbudował i zelektryfikował rodzinną fabrykę w Tomaszowie Lubelskim. Tworzył pierwsze kasy chorych, polskie gimnazjum, żydowskie sierocińce. W soboty i niedziele jeździł do berlińskiej opery i filharmonii.

W Łodzi i Tomaszowie Joanna Kulmowa miała szczęśliwy dom i dzieciństwo. Stale obecna była w nim muzyka i literatura, pierwsza - jako domena matki, druga - ojca, który szczególnie cenił polski romantyzm i Juliusza Słowackiego. Poznawała też i Andersena, i… „Słówka" Boya, ogrody, sny, mroczne zaułki miasta, marzenia, las. Tak rodziły się różne strony jej świata.

Swoje dołożyła wojna. Cichoccy uciekli do Warszawy, ukrywali się w Milanówku. Było poznawanie dobra i zła, strach i lęk powszedni, śmierć ojca, wielu krewnych i przyjaciół, ukochanej babci Eleonory, wyrzuconej w czasie

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 07-05-2021



Image
Fot. (b.t.)
Image
Fot. (b.t.)
Image
Rok 2017. Żelazne gody Joanny i Jana Kulmów na Uniwersytecie Szczecińskim Fot. (b.t.)