04-05-2021 eKurier | Szczecin/Region
Od dziecka pasjonował się lotnictwem

Piękne chwile z perspektywy drona

Piękne chwile z perspektywy drona
Prężnie rozwijająca się technologia pozwoliła na zastosowanie dodatkowych funkcji, które znacznie ułatwiły obsługę dronów – mówi Adrian Matusiak. Fot. Dariusz GORAJSKI

Rozmowa z Adrianem Matusiakiem, jednym z najdłużej działających szczecińskich droniarzy, znanym również jako SkyCin

- Jak zaczęła się pana przygoda z dronem? Ile czasu minęło od pierwszego lotu?

- Pierwszy swój lot odbyłem jeszcze w 2015 r., kiedy ta branża dopiero u nas raczkowała. Owszem, byli już wówczas modelarze, którzy latali swoimi własnymi konstrukcjami, jednak prężnie rozwijająca się technologia pozwoliła na zastosowanie dodatkowych funkcji, które znacznie ułatwiły obsługę dronów. To z kolei pozwoliło dostosować „produkt" do szerszego grona ludzi.

Od dziecka pasjonowałem się lotnictwem. Zawsze chciałem, choćby doświadczyć pewnej cząstki tego świata. Rozwój elektroniki pozwolił jednak na przeniesienie urządzeń widzianych tylko w filmach do rzeczywistości. Wybór mógł być tylko jeden - kupuję drona.

- Jak bardzo niebezpieczny może być dron? Czy zdarzały się wypadki lub niespodziewane sytuacje?

- Postrzeganie drona jako niebezpiecznego urządzenia jest uzasadnione. Drony są coraz szybsze, a co za tym idzie - przy zderzeniu mogą wyrządzić większe szkody zarówno dla człowieka, jak i dla innych maszyn czy obiektów. Dodatkowy niebezpieczny element w dronie to śmigła. Zdarza się, że powodują one przy zetknięciu z organizmem żywym rany. Dlatego przed lotem bardzo istotny jest przegląd wszystkich elementów. Z drugiej strony z pomocą przychodzi nam elektronika, która stara się

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 04-05-2021