28-05-2021 eKurier | Kultura
Przyjaciele o zmarłym poecie

Promieniowanie IKS-a

Promieniowanie IKS-a
Ireneusz Krzysztof Szmidt – poeta, animator kultury, redaktor, człowiek teatru – urodzony w Zgierzu (1935 rok), od 1954 roku szczecinianin, w roku 1991 przeprowadził się do Gorzowa, który stał się drugim miastem jego twórczego życia – zmarł 4 maja w Gorzowie właśnie w wieku 86 lat. Fot. archiwum ZLP

Róża CZERNIAWSKA-KARCZ

Mrze i poeta, ale nie umiera,

bo pozostawia nieśmiertelność słowa

i nową kartę żywota otwiera,

mrze i poeta, ale nie umiera.

Pamięć potomnych i wdzięczna, i szczera

pośród pokoleń żywego zachowa -

mrze i poeta, ale nie umiera,

bo pozostawia nieśmiertelność słowa.

Aforyzmy perskie /triolet/, przekład Remigiusza Kwiatkowskiego.

Wspomnienia są jak rozbłyski, czasem obrazek przywołany z pamięci, czasem epizod kolorowy, żart, anegdota. A czasem film, krótki dokument albo rozwijający się epicko w fabułę życia. Z niego kadrujemy niekiedy fragment, ważny, bo obfity w treści oczekiwane, nasycony postaciami, które są dla nas ważne, najważniejsze w momencie odtwarzania. Przeszłość na moment staje się teraźniejszością, z której wyłania się z pamięci portret IRENEUSZA KRZYSZTOFA SZMIDTA… w rozbłyskach, obrazkach, scenach, czasem na filmie…

Robert A. Florczyk:

- Smutna wiadomość. Odszedł Ireneusz Krzysztof Szmidt! Mieliśmy co najmniej dwie wspólne sprawy: poezję i dwa miasta: Gorzów i Szczecin, bo też mieszkałem w obu i w obu odnalazłem życzliwych ludzi. W „Pegazie Lubuskim" miałem okazję przedstawić gorzowianom swoje wiersze, a podczas wieczoru w nowoczesnej Bibliotece im. Zbigniewa Herberta, życzliwie zachęcany przez Irka, czytałem swoje wiersze publiczności.

To był ciepły, życzliwy człowiek oddany kulturze. Łączył nasze dwa miasta i nasze dwa oddziały ZLP. Jego odejście to niepowetowana strata dla nas. Pozostaje nam Jego twórczość, warto do niej wracać. W niej odnajdziemy to, za co Go ceniliśmy.

Barbara Moraczewska-Jankowska:

- Upływający czas jest mozaiką marzeń i wspomnień. Ważnym elementem tej mozaiki jest dla mnie wspomnienie o Irku, który był pierwszym profesjonalnym cenzorem mojej poezji. Po spotkaniu w Gorzowie, które zaaranżował szkolny kolega Leszek Bończuk, usłyszałam od Irka taką opinię o moich wierszach: „To jest dobre, nie ma tu zbędnych słów, no może trochę za dużo przymiotników". Poezja, która dotąd była tylko we mnie, wypłynęła w kilku wydaniach „Pegaza Lubuskiego", bywałam też wielokrotnie na spotkaniach poetyckich w Gorzowie. Gdy powoli dojrzewałam do dzielenia się swoimi wierszami, Irek „przekazał mnie" prezesowi szczecińskiego oddziału ZLP Leszkowi Dembkowi i niebawem wydany został w „serii: akcent" mój pierwszy poetycki tomik.

Szczecin, gdzie znaliśmy się „tylko z widzenia", mieszkając po sąsiedzku, przez wiele lat był także miastem Ireneusza Krzysztofa Szmidta, o którym pisano, że „między innymi był poetą", dlatego ta cząstka mozaiki wspomnień błyszczy podwójnie.

Stanisław Rapior:

- Byłem młodym studentem na drugim roku studiów pedagogicznych. Poznałem Ireneusza Szmidta w 1979 roku w szczecińskim Klubie Studenckim „Kontrasty" podczas próby jego autorskiego programu, w ramach Teatru Studio „Zet". Dał mi się wtedy poznać jako „fachman od słowa" oraz człowiek ze sporym poczuciem humoru. Próby były otwarte i mogli na nie przychodzić studenci z różnych lat szczecińskich uczelni. Często bywałem na tych próbach, które jednocześnie były warsztatami gry aktorskiej i wiele z nich wyniosłem. Mogłem niektóre z mądrych uwag Ireneusza zastosować w swoim kabarecie studenckim DZIURA - czyli Dziennik Ilustrowany Ujawniający Różne Aktualności, założonym w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Szczecinie w 1979 roku.

Wówczas w kulturze studenckiej Ireneusz był guru dla młodych autorów. Miał na koncie już trzy tomiki poezji. Był autentycznym pasjonatem teatru, kabaretu i działaczem na niwie studenckiej (również licealnej) kultury.

Przypomnieliśmy się sobie po wielu, wielu latach. Spotkaliśmy się przypadkiem na jednym ze spotkań ZLP Oddział w Szczecinie w 2010 roku. Naturalnie natychmiast mnie poznał i serdecznie się ze mną przywitał. Działałem już wówczas w Regionalnym Stowarzyszeniu Literacko-Artystycznym w Policach i współtworzyłem Ogólnopolski Konkurs Literacki im. K. I. Gałczyńskiego. Jedną z najtrudniejszych spraw przy organizacji konkursów literackich jest znalezienie kompetentnych jurorów. W związku z tym poprosiłem Ireneusza o przewodniczenie IX

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 28-05-2021



Image
Ireneusz Krzysztof Szmidt Rysunek z archiwum ZLP