16-07-2021 eKurier | Kurier Plus
Zakochana w nietoperzach

Pani Basiu, mam dla pani Gargamela!

Pani Basiu, mam dla pani Gargamela!
Opieka nad nietoperzami to nie tylko przyjemność. Wydatki są bardzo duże. Amputacja skrzydła u rannego nietoperza to koszt około 200 złotych. Wszystkie są też głodne. Fot. Anna GNIAZDOWSKA

Anna GNIAZDOWSKA

Śpiąca Królewna, Księciuniu, Cecylia, Olesia, Marzenka - każdy z nietoperzy, który trafia do pani Barbary Góreckiej, ma swoje imię. Bat Mom od lat ratuje te zwierzęta, by potem oddać je naturze. Kiedy słyszy w słuchawce: „Pani Barbaro, mam dla pani kolejnego Gargamela", szykuje miejsce w domu. I w sercu.

Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu. Zimą do mieszkania pani Basi w bloku na dziewiątym piętrze na skraju Puszczy Bukowej w Szczecinie przez otwór wentylacyjny zaczęły wpadać nietoperze.

- Na początku dzwoniłam do straży miejskiej, przyjeżdżał Michał Kudawski, który wtedy pracował dla miejskiego łowczego - wspomina pani Barbara. - I je zabierał. To była naprawdę sroga zima, pewnego dnia powiedział mi, że padają sarny, przymarzają łabędzie i on nie ma czasu na nietoperze. Zapytał, czy zajmę się nimi sama. Obiecał, że przywiezie mi siatkę i robaki, poradził, żeby syn zbudował klatkę. Byłam nauczycielem akademickim, jeszcze wtedy pracowałam na uniwersytecie. No i w ten sposób wsiąkłam w nietoperze.

Zaczęła się uczyć i po konsultacjach z chiropterologami pomagać zwierzętom, które utknęły w bloku. Z czasem stała się lokalną specjalistką od nietoperzy nazywaną Bat Mom. Gdy ktoś znajduje nietoperza w potrzebie, prosi o pomoc właśnie ją. Przez czternaście lat uratowała ich 1200. W tym roku ponad 60. Przy niej wracają do zdrowia i zostają wypuszczone na wolność.

Leć, Marzenka, leć!

W sobotę 10 lipca br. pani Basia i duża grupa wolontariuszy przyszli w pobliże Jeziora Szmaragdowego w Szczecinie, żeby

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 16-07-2021



Image
Po zachodzie słońca każdy wziął nietoperza w dłonie ubrane w rękawice, by według instruktażu i pod okiem pani Barbary umożliwić mu swobodny lot. Fot. Anna GNIAZDOWSKA
Image
Barbara Górecka (z prawej) przekazuje nietoperze wolontariuszom. Fot. Anna GNIAZDOWSKA
Image
W gronie uwalniających do natury nietoperze byli także państwo Marzena i Marcin. W rękach trzymali pudełko z karlikiem, którego znaleźli kilka miesięcy wcześniej. Nietoperza nazwali… Marzenka. Fot. Anna GNIAZDOWSKA
Image
Tydzień temu pani Basia i duża grupa wolontariuszy przyszli w pobliże Jeziora Szmaragdowego w Szczecinie, żeby oddać do natury wyciągnięte z kłopotów dwadzieścia trzy borowce wielkie i dwa karliki. Fot. Anna GNIAZDOWSKA