06-08-2021 eKurier | Kurier Plus
Staże miały pomóc zdobyć doświadczenie
Darmowy pracownik, a może wyrobnik i urlopowa zapchajdziura?
Katarzyna LIPSKA-SOKOŁOWSKA
Bezpłatne staże to wciąż popularna forma pozyskiwania darmowego pracownika - pracodawca ma same korzyści, są bowiem ręce do pracy na pełen etat. Stażysta też nie powinien narzekać: zdobywa cenną wiedzę i nie musi płacić za szkolenie. W przypadku stażu z Powiatowego Urzędu Pracy dostanie jeszcze niespełna 1400 złotych netto stypendium stażowego. Jednak coraz częściej mówi się, że staże trawi patologia: wyzysk młodego człowieka i niedopasowanie do kierunku jego wykształcenia.
Agnieszka skończyła studia humanistyczne, ale nie chce wyjawić, jakim dyplomem może się okazać: - Ktoś kiedyś mocno mnie wyśmiał, mówiąc, że każda „logia" na humanie to badziewie, nic przyszłościowego, a i tak skończę na kasie w markecie - mówi 26-latka. - Zresztą w ten trend wpisał się jeden z wykładowców, stwierdzając, że wydział ma coraz niższe noty, bo… za dużo tu kobiet i to feminizacja go kompletnie położyła.
Aga miała cudowne wizje na swoją przyszłość, zresztą oferta studiów brzmiała tak interesująco, iż była pewna, że po obronie znajdzie pracę w strukturach europejskich. Rzeczywistość była jednak brutalna - z jej specjalizacją nikt pracownika nie potrzebował. Zamiast w Brukseli czy Strasburgu wylądowała… w urzędzie pracy.
Tu zamiast „normalnego" etatu zaoferowano młodej kobiecie staż: przez 6 miesięcy w prywatnej firmie będzie pozyskiwać nowych pracowników dla różnych kontrahentów. Płaca, a właściwie stypendium stażowe - 1489 złotych brutto!
- Relacja uczeń - mistrz to coś bardzo cennego na starcie zawodowego życia młodego człowieka, ale gdy spojrzy się w oferty stażowe, jakie widnieją na stronach urzędów pracy, można ulec wrażeniu, że nie o naukę, szkolenie czy rozwój młodego człowieka tu chodzi - podkreśla Agnieszka.
Komu bowiem
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 06-08-2021