25-08-2021 eKurier | Sport
TENIS STOŁOWY We wrześniu startuje II liga mężczyzn

Superliga marzeniem Top-Spinu

Superliga marzeniem Top-Spinu
Drużyna Top-Spinu (od lewej): Rafał Buczek, Dariusz Poźniak, Kinga Łosińska i Jacek Łukasiewicz Fot. archiwum

Top-Spin Szczecin jest najwyżej sklasyfikowanym zespołem ze Szczecina w tenisie stołowym mężczyzn. W minionym sezonie zespół ten zajął 5. miejsce w rozgrywkach II ligi. Cele i marzenia klubu są jednak o wiele większe.

Top-Spin Szczecin marzy o awansie do I ligi, a potem do Superligi mężczyzn. Już dawno nie było na tym poziomie drużyny ze Szczecina. Pierwszy mecz w II lidze zespół Top-Spin Szczecin rozegra 11 września z STS Dębno.

- Tradycje są wspaniałe. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać 25 lat, żeby znowu zespół ze Szczecina zagrał w Superlidze. Ostatnim klubem, który grał w tych rozgrywkach, była Stal, a potem Stal Stocznia Szczecin. Trzeba jednak pamiętać, że granie o najwyższe cele w I lidze wymaga budżetu w granicach 120-150 tysięcy złotych. Postaramy się to zrobić. Tylko żeby pandemia nam w tym nie przeszkodziła - mówi grający trener Top-Spinu Szczecin Rafał Buczek.

W poprzednim sezonie zespół zajął 5. miejsce, więc nie dostał szansy zagrania w meczach barażowych o awans do I ligi.

- Pierwsza czwórka w ligowej tabeli otwiera możliwość gry w fazie play-off, a następnie w barażach o I ligę. Myślę, że 5. lokata w minionym sezonie odzwierciedlała nasze możliwości personalne w ciężkim czasie pandemicznym. To najgorszy wynik drugoligowej drużyny Top-Spinu Szczecin w historii klubu. To jest sport złożony i o wyniku decyduje wiele czynników. O naszej pozycji zadecydowały pojedynki z STS Dębno, które minimalnie przegraliśmy. Myślę, że nie ma co gdybać. Wygrał zespół lepszy danego dnia - rozwiewa wątpliwości R. Buczek.

Zespół Top-Spin Szczecin miał tylko jeden zespół w rozgrywkach w poprzednim

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 25-08-2021



Image
Rafał Buczek ze Stefanem Dryszelem Fot. archiwum