10-09-2021 eKurier | Kurier Plus
W opiekę nad chorymi trzeba włożyć kawałek swojej duszy

Wychodzimy życiu naprzeciw

Wychodzimy życiu naprzeciw
Fot. archiwum

Rozmowa z dr. Sebastianem Woźniakiem, pediatrą, onkologiem i hematologiem, kierownikiem medycznym Hospicjum Dziecięcego

- Co by się działo z najmłodszymi pacjentami, gdyby nie było hospicjum…

- Ci mali chorzy pacjenci byliby w dużej mierze pozostawieni sami sobie. Istnieje co prawda opieka lekarza rodzinnego, jednak wiadomo, że oni mają bardzo dużo swoich obowiązków i nie mogliby poświęcić czasu tylko pacjentom hospicyjnym - na tyle na ile oni tego wymagają. Nasi podopieczni byliby skazani na ustawiczne pojawianie się na izbach przyjęć szpitali powiatowych i klinicznych. Dzięki hospicjum opieka specjalistyczna przesunięta jest w najbardziej komfortowe miejsce - do ich własnego domu.

- Czym różni się hospicjum stacjonarne od domowego?

- To są dwie odrębne placówki. Większość pacjentów hospicyjnych może spokojnie egzystować w domach. To jest moment, w którym medycyna konwencjonalna nie jest w stanie zaproponować pacjentowi nowych rozwiązań. Może on więc przenieść się z oddziału szpitalnego do domu, gdzie jest bezpieczny, a jego stan zazwyczaj się stabilizuje. Dla zdrowia człowieka istotny jest komfort psychiczny. Szpital to miejsce, w którym musimy być, ale wcale nie chcemy. W dzisiejszych czasach jest tendencja do jak największego skracania tego pobytu. Pacjent najlepiej czuje się w domu i te warunki powinny być mu zaoferowane - tę rolę pełni hospicjum zapewniające specjalistyczną opiekę 24 godziny na dobę.

- Czym jest dla pana opieka medyczna nad hospicyjnymi pacjentami: pracą czy raczej posługą udzielaną śmiertelnie chorym? Wciąż ociera się pan o dramaty i ludzkie tragedie…

- To bardzo trudne pytanie, zadaję je sobie bardzo często. Lubię pracować w hospicjum, choć dzielę swój zawód również między innymi na pracę w klinice onkologii dziecięcej w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej. Tam też jest ogrom tragedii, tam też ludziom wali się niebo na głowę, gdy dowiadują się o chorobie nowotworowej dziecka. Słyszą diagnozę, która wydaje

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 10-09-2021