24-09-2021 eKurier | Szczecin/Region
TOZ: „Nie wspierać procederu. Niech się nie opłaca”

Żebranie metodą „na psa”

Żebranie metodą „na psa”
Fot. Katarzyna LIPSKA-SOKOŁOWSKA

Szczeniaczki są śliczne. Tyle że leżą bezwładnie na chodniku. Nienaturalnie: jakby zostały odurzone. Nad nimi pochylona kobieta z chustą na głowie. Żebrze o wsparcie. Jak kiedyś dla dzieci, tak teraz zbiera na karmę dla zwierząt. Przyjmuje wyłącznie pieniądze.

Żebrząca z dwoma piaskowymi szczeniaczkami ostatnio jest widywana przy Bramie Portowej, na pl. Zwycięstwa, pl. Żołnierza Polskiego oraz przy CHR Galaxy.

- Przez Szczecin teraz jest bardzo ciężko przejechać, więc gdy nasi inspektorzy po godzinie wreszcie dotarli na wskazane w zgłoszeniu miejsce, żebrzącej z psami już nie było - mówi Karolina Winter-Zielińska, prezeska szczecińskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Taką metodą działają: bazując na współczuciu, wyłudzają od ludzi pieniądze, a potem uciekają.

Na pl. Żołnierza Polskiego szczeniaki leżą bezwładnie przy żebrzącej, choć nawet dla przechodniów jest uciążliwy i drażniący hałas przebudowywanego torowiska. Jednak one śpią jak zabite.

- Chociaż mamy pewne podejrzenia i obawy, to nie są proste sprawy. Trzeba by odebrać psy i przebadać ich krew pod kątem zawartości środków farmakologicznych. Na niewłaściwe ich dawkowanie wskazywałyby również zwiększone parametry wątrobowe. Tyle w teorii, bo w praktyce… - prezeska TOZ nie pozostawia złudzeń. - W sytuacji zagrożenia, gdy na miejsce zdążą dotrzeć nasi inspektorzy, funkcjonariusze policji lub straż miejska, to żebrzący obcokrajowcy najczęściej udają, że niczego nie rozumieją. Albo okazują książeczki zdrowia zwierząt poświadczające ich zaszczepienie i odrobaczenie. Gdy przy tym pies z letargu się wybudza, to praktycznie nie mamy podstaw do interwencji.

Odebranie psa właścicielowi z reguły nie jest proste. W tym przypadku niejako podwójnie, bo żebrzącą jest cudzoziemka.

- Nie podejrzewam, że taka osoba samodzielnie uzyskuje książeczkę zdrowia zwierzęcia. Lecz zdobywa ją na tzw. słupa. Ktoś opłacony w jej imieniu zabiera psa z instytucji, która nie dość wnikliwie bada proces adopcyjny - komentuje prez. Karolina Winter-Zielińska. - Bez wizyt przed- i poadopcyjnych pies może trafić właśnie w takie ręce. Bywają również sytuacje, gdy ludzie pozbywają się szczeniaków przez internet: w pewnej desperacji, oddając dość przypadkowym osobom. Nie przewidują, że zadbane i zaopatrzone weterynaryjnie zwierzęta mogą zostać przekazane dalej i ostatecznie posłużyć właśnie do takiego procederu.

Żebrzącymi również rządzi zasada popytu i podaży. Jeżeli zdobywanie pieniędzy „na psa" - jak kiedyś „na dzieci" - stanie się dla nich zbyt ryzykowne i w rezultacie przestanie im się opłacać, to tę metodę zarzucą.

- Jedyny skuteczny sposób to nie wspierać takiego procederu. Ani karmą, ani tym bardziej pieniędzmi - radzi prezeska TOZ. - Wbrew pozorom, także proponowanie wykupienia psa nic nie daje. Przeciwnie. Jeszcze bardziej napędza spiralę tego nieludzkiego procederu.

Uliczny handel zwierzętami w Polsce jest zakazany. Karna odpowiedzialność spada na każdą ze stron transakcji. Porywanie zwierząt żebrzącym - bo i takie zdarzały się przypadki, także w Szczecinie - jest działaniem bezprawnym i nader ryzykownym. Jednak widok psiaków wykorzystywanych tak cynicznie i bezwzględnie nie pozwala przejść obojętnie.

- W takiej sytuacji ludzie czują słuszny niepokój i oburzenie. Osoby żebrzące z psami powinny wiedzieć, że nie ma społecznego przyzwolenia na ich proceder. Należy wzywać do nich policję, straż miejską, o każdym takim przypadku alarmować inspektorów TOZ - przekonuje Karolina Winter-Zielińska. - Poza tym warto zwracać uwagę na zachowanie zwierząt. Jeżeli nie tylko nienaturalnie się zachowują, ale też wymiotują, nadmiernie się ślinią… To objawy świadczące, że są w stanie bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia. Wtedy każdy, dosłownie każdy, ma prawo działać w stanie wyższej konieczności: ratować zwierzę. Czyli odebrać je żebrzącemu i przewieźć do przychodni TOZ, oczywiście powiadamiając o zdarzeniu policję czy straż miejską.

Blisko trzy lata temu szybkie i jednoznaczne reakcje przechodniów oraz stróżów prawa pozwoliły wyeliminować żebrzących metodą „na psa" ze szczecińskich ulic. Jak będzie tym razem?

- Jeśli nic na tym procederze nie zarobią, to się z niego wycofają - komentuje prez. Karolina Winter-Zielińska. ©℗

Arleta NALEWAJKO

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 24-09-2021



Image
Nie wiadomo na jak długo i na ile skutecznie, ale najwyraźniej powraca problem z żebrzącymi metodą „na psa”. Fot. Katarzyna LIPSKA-SOKOŁOWSKA